rowery w Japonii
xibi napisał:

> Rowery to moj konik, jestem ciekawy jak z nimi jest w Japonii...
>
> Czy rower jest popularnym srodkiem komunikacji w miastach i poza nimi?

bardzo popularnym. na prowincji przy kazdej stacji sa parkingi na setki
rowerow. wypelnone sa codziennie po brzegi. widac tez jest wszedzie uczniow
pedzacych na rowerach do szkol.

Jakie
> typy dominuja? Dostojne mieszczuchy czy szybsze trekkingi, gorale itp?

po wiekszej czesci sa to wlasnie takie mieszczuchy z koszykiem na zakupy na
kierownicy. jezdza nimi nie tylko ludzie na zakupy ale i tez wyzej wspomnieni
uczniowie szkol srednich.

Jest
> dobra infrastruktura dla nich?

chodzi ci o sciezki rowerowe?? albo wcale ich nie ma a jezeli gdzies sa to ja
nie wiem gdzie bo ja ich nie widze. rowerzysci albo jezdza po chodnikach we
wszystkich mozliwych kierunkach albo po ulicach. panuje chaos.
oprocz odblaskowego swiatla z tylu innego rodzaju swiatla na rowerach tez
naleza do rzadkosci.
nie ma tutaj karty rowerowej i cyklisci nie maja chyba pojecia o przepisach
drogowych.
>
> Jakie japonskie firmy produkuja rowery? Znam tylko Koga-Miyate.

sorki, odpowiedzi na to pytanie nie znam.
>
> pozdrawiam

ja tez

     

  Jeszcze jedno o rowerach...
Ja jednego nie rozumiem. Jeśli jadę rowerem po drodze publicznej (zdarza się),
trzymam się prawej strony i staram się nikomu nie przeszkadzać. Zresztą za
kierownicą samochodu też tak robię. I kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy
MUSZĄ jechać środkowym lub lewym pasem, zwłaszcza z prędkością mniejszą niż
inne pojazdy (nieważne, czy jadą rowerem, czy czymkolwiek innym).
Może jest to po prostu rodzaj odreagowania za brak sukcesów i satysfakcji z
życia? "Ja Wam wszystkim pokażę, JA tu jestem najwazniejszy/a". Innego
wytłumaczenia nie widzę. Niektórzy twierdzą, że tak jeżżą, bo na prawym pasie
są koleiny. Nieprawda. W wielu miejscach prawy pas jest najrówniejszy, bo
ciężarówki też brzydzą się jazdy prawym pasem ;-)

Pzdr
Niknejm

  lubicie rowerzystow? ;)
ja jestem rowerzystka gorska, asfaltowe sciezki omijam ;)
nie jezdze po miescie, pomimo ze w wiedniu jest wiele sciezek rowerowych, bo
jest to dla mnie zbyt stresujace
prawda w bledach i przeklenstwach jednych na drugich (kierowcow aut na
rowerzystow i odwrotnie ) lezy po srodku
sama napatrze sie nieraz na polglowkow rowerzystow i polglowkow, hrabiow na
drodze za kierownicami aut, ktorzy najchetniej by rowerzyste rozgnietli pomimo
ze nie maja pierwszenstwa
ogolnie tutaj rowerzysta jest dosc uprzywilijowany ale kierowcy aut czesto
wymuszaja pierwszenswto
kto mnie natomiast definitywnie wkurza to motocyklisci
sama przed laty jezdzilam motorem ale teraz najchetniej zakladalabym siatki na
ten rodzaj pojazdow na drodze, juz nie mowie o ekstremalnych sytuacjach kiedy
ewidentnie takiego cos swedzi i jedzie jak szalony na 5tego, wyprzedzajac na
zakrecie itd,itp ale o tych w ruchu miejskim, tragedia, chamskie wpychanie sie
miedzy auta, koniecznie musi byc 1 na swiatlach .....i to obijanie sie po autach

  Kierowcy, cykliści, piesi i piloci
A jak sobie dlubanke zmajstrujesz i zaczniesz na niej plywac? Na rowerze z dolaczonym silnikiem spalinowym tez mozesz jezdzic bez uprawnien i badan. Stad juz tylko krok do dolaczenia drugiego roweru i zrobienia czegos w rodzaju samochodu. Z reszta mozesz sobie zrobic samochod i zrobic szczatkowe badania techniczne, sprowadzajace sie do stwierdzenia obecnosci kierownicy czy hamulcow. W zadnym cywilizowanym systemie prawnym nie da sie wtloczyc w ramy prawa wszystkich ludzkich dzialalnosci. Jezeli prawodawca uwaza, ze on moze i potrafi to swiadczy to niezbicie, ze powinien zasiegnac porady lekarza od glowy.

     

  Granica miedzy obrona i atakiem

> masz na mysli to, ze brak reakcji utwierdza ich w poczuciu bezkarnosci i
> zacheca do zaczepiania w przyszlosci innych kobiet?

dokladnie to.

czlonkowiegrup czesto probuja popisac sie przed soba nawzajem. Pokazac, ze sa
> bezczeli, odwazni itd.

ale przyznasz, ze takie sytuacje nie zawsze maja miejsce w grupie. Ja zetknalem
sie z nimi najczesciej w wykonaniu dwoch mezczyzn.

Moze opowiedz jakas sytuacje z wlasnego zycia to bedzie
> mozna przedyskutowac rozne mozliwosci.

bylem z Karolina na kilkudniowej wycieczce. Podrozowalismy na rowerach.
Niedziela popoludniu. Jeden sklep na cala wioske otwarty, pod nim podpite
towarzystwo(3 panow na laweczce, kilku podpieraczy), w srodku prowodyr: gruby
dryblas ok. 50-tki.Zsiadamy z rowerow, a panowie do Karoliny: (oczywiscie od
razu na ty): moze sobie to siodelko na sztorc, tak pionowo postawisz? Te,
patrz, jakie ma rogi na tej kierownicy, ciekawe do czego?No, po takiej jezdzie
to sie moze rozepchac, co? I tp. K. nasluchala sie, kiedy ja bylem z kumplem w
sklepie, jak wyszlismy, to sie posypaly komentarze w rodzaju: o, to az dwoch? Z
dwoch stron, tak? I panowie ze smiechu sie posikali albo poplakali, juz nie
pamietam. Jaka tu radzisz dyplomacje? albo jak sobie radzic ma K. z odejsciem
niezwlocznym, kiedy zawsze po nim czuje sie upokorzona do lez, wlasnie swoja
bezsilnoscia?

  "zwyczaje handlowe" w Auchan-Swadzim
DUŻE BRAWA typowego europejczyka pełnego zapału do pomocy, kompetentnego i
pozbawionego typowo polskiej złośliwości. no jakże miło jest usłyszeć dowciapny
komentarz przeciętnego oglądacza reklamówek rodem z TVNu. a może znasz jeszcze
jakieś anegdotki o wybielaczach i proszkach? albo o Pepsi? no to zacytuj coś
jeszcze, tylko nie przemęczaj się zbytnio, bo to może poczynić nieodwracalne
skutki w twoim nieprzecietnym intelekcie. a może się jednak przydasz na coś?
powiedz więc, w jakim to innym sklepie widziałeś rower tego rodzaju? może być
innej marki byle miał: aluminiowe rama i koła 28", damka, duże siodło, koszyk
przedni, hamulce shimano (lub odpowiednik), wysoko profilowana kierownica itp. a
przy okazji spróbuj zrozumieć, że może tobie nie przeszkadza bycie wiecznym
łosiem, ale... to wcale nie znaczy, że wszyscy już tak dziwnie mają jak ty.
znajdź więc pilota, uruchom TV i znów poczuj się kimś niesamowitym.

  [żnnnn,żnnnn,żnnnn...] baba za kierownicą :)
[żnnnn,żnnnn,żnnnn...] baba za kierownicą :)
osobiście nie posiadam prawa jazdy - na razie :) kiedyś bardzo chciałam być
kimś w rodzaju hołka, żeby mi się asfalt marszczył pod kołami samochodu.
stopniowo pogląd ewoluował do następującego: jeśli samochód to tylko matiz,
bo ma krótki przód i będzie łatwiej wymierzać czy w cos nie trafię
przypadkiem ;)
z marzeń to jeszcze motor - a rzeczywistość wygląda tak, że jadac na rowerze
na skrzyżowaniach prawie że zamykam oczy ze strachu :) a w samochodzie jako
pasażer trzymam się fotela bardzo kurczowo kiedy tylko przyspieszy ponad
80tkę...
ciągle pozostaję w nadziei że narodzę się na nowo, kiedy sama siądę za
kierownicą. :)
pamiętacie może jakieś historie samochodowe z udziałem kobiet? u nmie w
rodzinie i otoczeniu jest kilka pań, kóre w zamierzchłej przeszłości
zrobiwszy prawo jazdy - ani raz nie zasiadły za kierownicą (chociaż miały być
tanią siłą roboczą kiedy mąż zbytnio się zakropli na imprezie).

  serwis we Wrocławiu - jaki???
woo-cash napisał:
> Prostsze naprawy polecam robić (na prawdę tanio!) w takim małym warsztacie,
> który jeszcze się ostał z czasów komuny przy Prusa. Ale tu też są dwa. Ja
mówię nie o tym "na rogu" (Prusa i Przeskok), tylko o tym bliżej Matejki. Facet
> prowadzi to sam, więc czasem trzeba zostawić rower i odebrać następnego dnia.
> Jest to również idealne miejsce (poza targowiskiem Na Niskich Łąkach), żeby
> kupić np. korbę do starego rometa, kierownicę do składaka itp.
> Do serwisu na rogu Prusa i Przeskok warto zajrzeć w sytuacjach kryzysowych
> (np. obręcz wygięta tak, że źle wróży na przyszłość - facet uderzy, stuknie
> jeszcze z 10 000 km obręcz wytrzyma).
> Przyzwoity jest również serwis w Harfie-Harryson przy Ks. Witolda. Tylko, na
> Boga, nie idźcie tam centrować kół, jeśli ważycie więcej niż 70 kg!!! Koło
> będzie krzywe, zanim miniecie bramę wjazdową! Sprawdziłem dwa razy (ważę
ponad 90).

Od końca lat 80-tych, gdzieś do połowy 90-tych korzystałem z usług ww warsztatu.
Zawsze byłem zadowolony. Polecam. Zmieniłem miejsce zamieszkania i... warsztat
(odległość). Obecnie wszelkiego rodzaju naprawy, konserwacje (gruntowne - co
2lata) robię u Pana Ryszarda na Benedyktyńskiej 15 - obok delikatesów.
Co do cen nie będę się wypowiadał, bo każdy ma inną kieszeń. Z jakości i
terminowości usług jestem zadowolony. To już bedzie z 10 lat jak Go odwiedzam.

Pozdrawiam - sledzik4

  noc policja rower
Gość portalu: ,,, napisał(a):

> Nocą to jeżdżę tylko samochodem lub autobusem jesli po spożyciu ,wogóle
> podziwiam rowerzystów których mijam ,jadących jezdnią ,zawsze staram sie
> bardzo uwazać bo rower to niestabilny pojazd

Rower jest dosyć stabilnym pojazdem. W końcu to rodzaj żyroskopu

-np.najechanie na przeszkodę

No, przeszkody to duży problem... Muldy, zapadnięte studzienki, resztki torów
tramwajowych uszkodzone nawierzchnie, kałuże....

>i nagłe skręcenie kierownicy

To w sytuacjach awaryjnych, ale gorzse jest moim zdaniem coś innego puszczanie
kierownicy przy sygnalizowaniu skrętu

Dlatego jestem bardzo zagorzałym zwolennikiem wprowadzenia po prostu
kierunkowskazów, aby nie wyciągać łapska przy zmianie kierunku jazdy czy choćby
pasa ruchu. Ręka jest słabo widoczna zwłaszcza w mroku w ciemnym ubraniu, poza
tym kierujący w jakis sposób osłabia chwyt kierownicy. Pół biedy, jeśli nie jest
obciążony dodatkowo jakimś ładunkiem, ale przy obciążeniu to jest doprawdy
niebezpieczne. Można było wprowadzić ten patent w motocyklach, dlaczego nie w
rowerach... Są wydajne LED-y, albo energooszczędne żarówki, elektroniczny
przerywacz też nie jest jakimś wielkim problemem...

  Mrugać czy nie mrugać?
Używam stałego dość silnego jak na LED tylnego czerwonego światła plus komplet
odblasków, z przodu dość silny halogen. Mam zamiar dokupić dynamo osiowe i grugi
halogen na przód, bo nieraz ten jeden nie wystarczy (zwłaszcza wieczorem na
szosie).

Mam za to pytanie natury zarówno praktycznej jak i teoretycznej. Chodzi o coś w
rodzaju kierunkowskazu. Jak to wygląda od strony prawnej i praktycznej. Tak się
składa, że wiozę nieraz dość spory ładunek (rower jest moim narzędziem pracy) i
wystawianie łapki na zakrętach niezbyt mi się dobrze "kojarzy". Poza tym jak
każdy kierujący pojazdem uważam, że najlepszym miejscem dla rąk jest kierownica.
Z chęcią coś takiem bym kupił albo sobie sam wykonał (najchętniej kupił, bo nie
mam po prostu czasu).

  lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na droga

> od kiedy to normą jest forum w internecie? błądzisz kolego, skoro
tak sądzisz..

Nic takiego nie stwierdziłem, nigdy też nie uważałem, że wypowiedzi
na forum "wytyczają" jakiekolwiek normy... Ale skoro tak już sobie
dyskutujemy, to pozwól, że tym razem ja wyrażę swoją opinię na temat
przydatności różnych rodzajów rowerów do jazdy po Wrocławiu. Otóż
uważam, że najlepszym do tego celu rowerem jest właśnie "góral" i to
z możliwie najgrubszymi oponami. Relatywnie dużo nawierzchni z
kostki (oczywiście tej przekładanej przez polskich "fachowców" już
po wojnie) oraz olbrzymia ilość wysokich krawężników powodują, że
inne rowery (posiadam też trekka) za bardzo się do jazdy po
Wrocławiu nie nadają. Dawno temu, kiedy nie było zbytniego wyboru,
śmigałem po naszym mieście na klasycznej kolarzówce z kierownicą -
"barankiem" i średnio raz w miesiącu musiałem wymieniać jedną,
dwie, a raz nawet trzy szprychy. Teraz zaś, jak jeżdżę "góralem" i
od kiedy wymieniłem obręcze na stożkowe (jakieś 5 lat temu) nie
wstawiałem jeszcze nowych szprych ANI RAZU... Kiedy muszę czasem
podjechać trekkiem na Dworzec Główny to z wyjątkiem fragmentów,
kiedy jadę po asfalcie, odczuwam, w porównaniu do jazdy "na góralu",
spory dyskomfort... Aha i jeszcze jedno: spróbuj jeździć zgodnie z
przepisami, czyli możliwie najbliżej prawej krawędzi jezdni, ddr,
chodnika, a nikt ci na tylnym kole nie będzie musiał hamować...

  Rower a kręgosłup
Obraziłeś moje gałki oczne, które niechcący przeczytały te bzdury do
końca. Domyślam się, że sam również kierowałeś się swoją dobrą radą
i metodę rehabilitacji tak zmasakrowanej stopy, w postaci 310-
kilomerowej przebieżki rowerowej, określiłeś samodzielnie na
podstawie średniej wyciągniętej z wizyt u kilku specjalistów?
Czy byli to lekarze jednej specjalizacji, czy też różnych? I czy był
wśród nich któryś od głowy?

Zdrowy rozsądek podpowiada, że pewnie trafiłeś do jednego lekarza,
który ci tą nogę odpowiednio poskładał i opatrzył, opatrunek został
usunięty we właściwym czasie, organizm pewnie młody i wszystko
szybko się zagoiło i zregenerowało - więc z szacunku dla samego
siebie nie pleć bzdur, że formą rehabilitacji po takiej kontuzji są
szybkie i maksymalne obciążenia. Po prostu z w/w względów nie mogłeś
sobie zaszkodzić, a lekarzowi to lepiej podziękuj a w niedzielę daj
coś na tacę za rychłe wyzdrowienie.

Co do kręgosłupa, to zaręczam, że nie wystarczy podniesienie czy
opuszczenie siodełka, bo to może wystarczyć do wygodnego usadowienia
sie przy fortepianie, ale trzeba znaleźć odpowiednie ułożenie całej
sylwetki, na co wpływ mają: profil i rozmiar ramy, odległość
siodełka od kierownicy i ich wzajemne odpowiednie ustawienie,
odpowiednia wysokość i nachylenie kierownicy, jej kształt, a także
rodzaj siodełka. Trzeba znaleźć taki rower, na którym takie
odpowiednie do oczekiwanego ułożenie da się uzyskać, a czy będzie on
miejski czy wiejski, to już wtórna sprawa, nie da się wszystkich
sztywno zaklasyfikować.

  jak zadbac...
O czynnościach smarowniczych...
Z twego postu (wybacz) wynika, że nie bardzo jesteś obyta z tajnikami techniki
rowerowej :)
Dlatego też proponuję zabiegi konserwacyjne z twojej strony ograniczyć do
okresowego smarowania łańcucha oraz kół zębatych. Patentów jest mnóstwo, i
zaraz zbiegną się zwolennicy innych niż moja metod, ale wypraktykowałem ją
przez lata, i działa. Należy kupić naftę (może być oświetleniowa, tak ado lamp
naftowych), pędzel, oraz specjalny smar do łańcuchów rowerowych (w rowerowym
sklepie na pewno będą mieli, nie daj sobie tylko wcisnąc jakiegoś WD-40, albo
czegoś w tym rodzaju).
Za pomocą pędzla i nafty umyć łańcuch, koła zębate oraz elementy przerzutek.
Jak już całośc będzie ślicznie czysta, wytrzeć szmatką do sucha. Następnie
starannie nasmarować łańcuch i koła zębate. Ja po nasmarowaniu zostawiam rower
na parę godzin, aby smar wlazł we wszystkie zakamarki, szmatką wycieram nadmiar
smaru z łąńcucha.. i to wszystko.
Raz albo dwa razy w roku pojedź do serwisu (albo znajomego cyklisty), aby
sprawdził ci luzy w kierownicy, piastach kół, oraz suporcie (inaczej -
łożyskowaniu osi pedałów). Sama też sprawdzaj, czy wszytsko jest OK.
Pozdrawiam i życzę przyjemnej i bezawaryjnej jazdy.
KrisK

  Motylki a V-brake
Tylko V-brake
Mam dwa rowery - górski z V-brake oraz trekkingowy z cantileverami (to te twoje
motylki). Zasadnicza różnica - V-brake są znacznie sprawniejsze! Klamki
obsługuje się dwoma palcami, a na początku trzeba uważać, aby przy hamowaniu
nie przelecieć przez kierownicę! One naprawdę hamują (a przy okazji znacznie
szybciej zużywają klocki oraz niszczą obręcze - ale coś za coś..).
Niestety, przy zmianie rodzaju hamulców trzeba wymienić także klamki. Tak
przynajmniej piszą w literaturze....

  demontaż i renowacja holendra
Co do demontażu pedałów:
a) najprawdopodobniej korby są na tzw. kliny. Należy odkręcić nakrętki a
następnie ostrożnie wybić kliny, tak aby nie zniszczyć gwintów. Przy odkręcaniu
pedałów pamiętaj że mają różne gwinty - ten z lewej strony odkręca się w prawo,
a ten z prawej - w lewo.
b) kierownica powinna dać się zdemontować w zwykły sposób, no chyba że w twoim
rowerze zastosowano wyjątkowo chytry system (ale nie sądzę).
Co do malowania - odradzam Hammerite oraz inn etego rodzaju wynalazki. Dobre sa
do malowania płotu, ale nie szalechetnego roweru! Radzę dobrze wyczyścić ramę,
pomalować samochodową farba podkładową, a następnie natrysnąć lakier
zewnętrzny. Fajnie wygląda tez stary rower pomalowany bezbarwnym lakierem w
spray'u: lekko przyrdzewiałe elementy należy trochę odczyścić, ale nie do
końca, bezbarwny lakier daje ochronę ale nie niszczy szlachetnej patyny lat....
Zresztą - jak kto lubi!

  _ Co sądzicie o tym rowerku za 379 zł
Nikogo nie zamierzam ani nie zamierzałem opluwać. Mówię co sądzę, a Ty
oczywiscie możesz się z tym nie zgadzać.Zbieram głos tylko i wyłącznie gdy znam
się choć trochę na temacie. W tym przypadku tak jest i będę nadal bronił
swojego stanowiska. Natomiast Ty raczej niewiele wiesz o rowerach i bynajmniej
nie jest to powód do wstydu gdyż podobnie jest z większością ludzi.
No bo jak można oceniać rower poprzez wygląd. Bo ma tarczówki, a jakie
mechaniczne czy hydrauliczne ? Ma amortyzatory , a jakie
elastomerowe,sprężynowe,powietrzne, z blokadą czy bez ? Ma 10 przerzutek, a ja
będę się upierał, że może mieć co najwyżej dwie. Ma prędkościomierze, ja uważam
że może mieć co najwyżej tylko jeden i to raczej trzeba go osobno dokupic.
A ile waży Twój rower, jeśli to jest full to jaki jest rodzaj tylnego
zawieszenia. Jaka wogóle to marka roweru,jakie ma korby,kasetę,stery. Czy
kierownica jest gięta czy prosta ? Z jakiego materiału jest rama, jaką ma
geometrię. Ile szprych jest w kole, na jakich obręczach jest zapleciony,czy
piasty są uszczelnione,jakie mają łozyska, kulkowe czy maszynowe.
Odpowiedz na te pytanie, a wtedy będziemy mogli dyskutować czy rower ten jest
dobry czy też nie.

  Nie wyprowadzajcie psów na ścieżki rowerowe
Ja mam juz jednego pieska na sumieniu.
Piesek wysoki na 20 cm, cos w rodzaju pekinczyka, w zetknieciu z rozpedzonym do
40 km/h rowerem nie mial szans.
Ja wylecialem przez kierownice.
Paniusia, ktora wprowadzila swojego pieska na sciezke rowerowa, uderzyla mnie
torebka, kiedy wstawalem z gleby, po czym wezwala policje.
Policja przyjechala po 20 minutach, ukarala paniusie mandatem, mnie upomniala,
ze powinienem zachowac ostroznosc i zapytala, czy chce sie na nia skarzyc.
Paniusia byla zszokowana. Przeciez ten zbir rozkwasil jej pieska! A ona jeszcze
ma placic.
Mam wyrzuty sumienia, bo lubie pieski, ale wiem, ze ja akurat bylem w porzadku
- to byl wypadek i winna byla kobita.

  Leżak na kierownicę
Wiele zależy od tego, gdzie planujesz się wybrać. Do jazdy po trasach
asfaltowych i generalnie płaskich lemondka nadaje się jak najbardziej - ma się
bardziej aeorodynamiczną sylwetkę, moim zdaniem jest także i wygodniej - bo
można podeprzeć łokcie i ciężar ciała nie "wisi" tylko na dłoniach. Natomiast
sytuacja wygląda zupełnie inaczej jeśli chcesz jeździć po górach, nierównych
szosach, bądź szutrach - wtedy lemosndka to tylko zbędne gramy na kierownicy.
Pod górę nic nie daje, a na zjeździe jazda na leżaku z prędkością powyżej
50km/h to niemal samobójstwo. Podobnie jest na nierównych drogach - w takim
chwycie jaki daje lemondka nie sposób panować nad rowerem, jazda po dziurach
wymaga silnego trzymania się kierownicy. Jeśli zależy Ci na aeorodynamicznej
sylwetce na zjazdach to polecam baranka - ten typ kierownicy jest najbardziej
uniwersalny - ma najwięcej rodzajów chwytów, choć wymaga innych klamkomanetek.
Ale jeśli chodzi Ci tylko o bardziej wygodną sylwetkę to lemondka będzie lepsza.

  rodzinka Kelly`sa powiła nowe potomstwo...
czajnik74 napisał:

> Gwoli scislosci to moj rower kellysem nie jest ino rame ma kellysa...to zalep
> napis najlepiej - gwoli ścisłości:)

Z jakim wyrzutem ;)

> gotowe rowery... fuj ;) w zyciu bym czegos takiego nie kupil.
> ty nie, ale ja z Matim tak i nie uważam tego za wstyd. A raczej przerost formy
> nad treścią - czyj? zastanów się.

Wytlumacz bo nie czaje...

Mi najbardziej odpowiada sposob kupowania rowerow santa cruz- mozesz kupic rame,
rame z widelcem, rame z widelcem i osprzetem z kilku grup do wyboru. Takie
rzeczy jak mostek, kierownica, siodlo, pedaly, klamki, rodzaj amortyzacji i
jeszcze pare najlepiej wybrac samemu i pewnie kazdy przy zdrowych zmyslach sie z
tym zgodzi ze rozne rodzaje komponentow roznym ludziom pasuja. Taki np Seba chce
miec kierownice metrowej szerokosci i jakby kupil seryjny rower w sklepie pewnie
od razu musialby wymieniac, ja lubie kiery 520mm i tez takiej w zadnym seryjnym
rowerze nie ma. Ty bys sie meczyl z moim mostkiem i siodlem, a dla mnie twoj
rower jest z deka wolowaty bo lubie miec diametralnie inna pozycje w czasie
jazdy. Tak jest z prawie wszystkim, ja np nie toleruje klamek srama bo imo sa po
prostu nie wygodne za to wielu osobom ich ksztalt pasuje. No. Powiedzialem ;).
pozdr

  Sprzedam tanio rower eliptyczny !!!!
Sprzedam tanio rower eliptyczny !!!!
Witam
Mam do sprzedania mało używany (kilka miesięcy) rower eliptyczny
DOMYOS VE 570.Sprzęt praktycznie nieużywany.Ma wbudowany komputer z
6 programami i płynną regulacją stopnia trudności przyciskami w
kierownicy, 2 rodzaje uchwytów, pomiar tętna poprzez wbudowane
sensory.Szczegółowy opis na:
www.decathlon.com.pl/PL/ve-570-33488713/
Cena do uzgodnienia proponuję mniej niż połowę ceny sklepowej.
Zainteresowanych proszę o kontkat: atom30kr@tlen.pl

  Wrzuć dwa kółka na autobus
Nie wiem gdzie ten facet mieszka, ale ja tez widywalem wieszaki na rowery w
wielu miastach w Europie i USA. Wyglada to tak, ze z przodu (a nie z tylu) jest
wieszak na ktorym mozna zawiesic 3, 4 rowery. Fakt ze wieszak jest z przodu
umozliwia samemu pasazerowi zakladanie /zdejmowanie roweru dlatego ze kierowca
zza kierownicy moze obserwowac calosc. Jesli wieszak jest z tylu (w
Krakowie)autobusu kierowca nie widzi co sie tam dzieje i dlatego chyba musi
pomagac (co jest troche poronionym pomyslem). Z przodu nie trzeba tez zamykac
rowerow mam wrazenie bo rowery sa pod okiem kierowcy caly czas co chyba jednak
troche oniesmiela potencjalnych zlodziei. Calosc rzeczywiscie zajmuje 20 sekund.

Dziwi mnie fakt ze pomysl postrzegany jest w Polsce jako nowy czy swego rodzaju
rewolucyjny. Profesjonalni ludzie ktorzy pracuja w zarzadach miast powinni o
takich rzeczach zagranica czytac i o takich "nowosciach" wiedziec.

  Nasze kwiatki
Nigdy sie tym trawnikom nie przygladalam, ale teraz wiedzac o co chodzi,
zaczelam im sie przygladac "przez mikroskop".

Przypomnailam sobie, ze ten "dywan" zostal polozony tam,
gdzie kiedys byly KAMYKI, raczej male, takie do wysypywania sciezek.
Na nich stal stolik i lawki ogrodowe.

Oczywiscie polozono ma nich warstwe ziemi a potem rozlozono bele
chodnika z trawy, ale widocznie ziemia rozplynela sie w kamykach
i po prostu trawa nie ma na czym rosnac! Stad niemoznosc wbicia widel.

Ten stary trawnik pokryl sie roznymi rodzajami roslin: stokrotki, mlecze,
rosliny polne , a TRAWY jak na lekarstwo!
Kiedys byl on regularnie podlewany i strzyzony, a ostatnio tylko strzyzony,
ale nikt nie posial NOWEJ trawki!

To dziabanie widlami nie bylo ciezkie bo uzywalam nog, a uda mam bardzo mocne
i wysportowane od calorocznego jezdzenia na rowerze.

Jezdze na rowerze od piatego roku zycia, w kazdym razie z tego okresu mam
pierwsza blizne na twarzy kiedy wbilam sie na kierownice duzego damskiego roweru...
Potem do tych blizn na twarzy doszlo jeszcze kilka innych... bo wypadki rowerowe
mam srednio co roku tylko ze nauczylam sie jak zgrabnie upadac... Ostatnio
wbilam sobie kierownice w zebra. Nie maoglam kaslac przez miesiac tak to bolalo...

  Gian Granite '97 - renowacja
Witam,ja również posiadam ten rower i czeka mnie kolejne odświeżanie osprzętu. Największą zaletom tego giant-a to oczywiście rama. Cr-mo 4130,podwójnie cieniowana i walcowana co sprawia,że jest lżejsza od standardowych cr-mo,przy jednoczesnym zachowaniu parametrów tj.częściowo pochłania drgania i wibracje podczas jazdy off-road i nie przekazuje ich na kierownice w znacznym stopni. To był plus wybierając ramę z grupy rowerów z zawieszeniem sztywnym do trenowania mtb w 1996/97r.,przy ograniczonym budżecie małolata. Rama jest bez zarzutów technicznych,nawet po tak długim użytkowaniu (12 lat)co świadczy o jakości.Co do rodzaju osprzętu najłatwiej to wymień wszystko zgodnie z grupą Alivio,jednak na hamulce V-brek wskazane jest zamontowanie podkowy aluminiowej dla usztywnienia,przeciwdziała to również wyginaniu się bolców w ramie i widelcu, gdyby konstrukcja dla wcześniejszych Cantileverów była nie wystarczająco sztywna,oraz klamki na 2 palce,dają lepszą kontrole podczas szybkich zjazdów po nierównej nawierzchni. Jeśli nowe korby to na kwadrat+suport,lub na oktalink+suport na oktalink-nowocześniejszy,sztywniejszy.Zmierz szerokośc suportu po zdemontowaniu starego i możesz wybrac nieco szerszy by lepiej współpracował z co najmniej 8 kasetą,bo taki to standard teraz. Chcesz coś extra,wybrałbym zestaw skompletowany z deore,lx,slx,lub xt w zależności od budżetu i przeznaczenia końcowego roweru.Pomocne strony do porównania parametrów osprzętu:www.bikekatalog.pl,www.bike-land.pl,ale najtaniej zakupisz na allegro. Jeśli masz pytania lub wprowadziłeś zmiany napisz vip.81@vp.pl

  Rower Kross Hexagon v6 model 2008 rok ??
Rower Kross Hexagon v6 model 2008 rok ??
Witam. Mam 176 cm wzrostu i ważę 71 kg. Jeżdżę po każdym rodzaju terenu ( polne ścieżki, las, pagórki, asfalt, drogi nieutwardzone) poza terenem typowo górskim, na trasach o długości do 120km. Potrzebuję Waszej opinii na temat roweru Kross Hexagon V6 model z 2008 roku. Czy lepiej wybrać ramę 17" czy 19"? Co sądzicie o osprzęcie tego roweru? Jakie modyfikacje można by wprowadzić by ulepszyć ten rower? I generalnie czy ten rower będzie dla mnie odpowiedni( jeżeli nie to co byście polecali w podobnej cenie)?

Dane techniczne:

rama: 26'' Alu 6061
kolory: chromowo-czarny, czarno-biały, czarno-niebieski
rozmiary: 15'' 17'' 19'' 21''
biegi: 24
przerzutka przód: Shimano Acera
przerzutka tył: Shimano Acera
hamulce: Tektro IO disc brake
korba: Truvafiv X-flow
suport: VP-BC73
łańcuch: KMC Z 72
kaseta: SRAM PG-830 11-32
piasty: Joy Tech
opony: Kenda K091/092 26x1.95
obręcze: Alexrims X2100
kierownica: Zoom Alu
wspornik kierownicy: Zoom Alu
wspornik siodła: Zoom Alu
stery: VP-A71
siodło: VELO
pedały: VP
waga: 14 kg
widelec: Suntour XCM 100 mm
manetki: Shimano ST-EF-60

Cena: 1061 zł

  Rower miejski
Qba, jesteś w komfortowej sytuacji.
Qba, jesteś w komfortowej sytuacji. Mając tyle pieniędzy do dyspozycji na rower
o takich parametrach (niewyśrubowane wymagania) i jeszcze wiele tygodni do
rozpoczęcia sezonu rowerowego, na pewno znajdziesz coś satysfakcjonującego Cię.

Odwiedź kilka sklepów, przyjrzyj sie ofercie.
Przejedź się na kilku rowerach.
Poczytaj, jakie rozwiązania ludzie polecają.
Pamiętaj, że jeśli producent lub zakład montujący jest polski, to mogą Ci złożyć
rower o pożądanych prze Ciebie parametrach, osprzęcie (np. ilość biegów, rodzaj
hamulców, siodełko, kierownica, ewentualnie dodatkowe wyposażenie - choć to
można sobie potem dokupić i domontować samemu). Nawet jeśli taka konfiguracja
nie występuje w katalogu.

  Opowiesci o Norwegii by bike
Problem w tym, że podobnych nam spotkaliśmy tylko pięcioro. Trzy
pojedyncze sztuki rodzaju męskiego i jedną parę. Co ciekawe, troje
było z Polski! I to z jednego miasta: stołecznego. Dodać jeszcze nas
i w tamtym rejonie robi się większość zrowerowanych turystów!
Niemiec spotkany w Urnes podróżował już od dwóch miesięcy przez całą
Skandynawię. Ochrzciliśmy go 'Kasandrem", bo kiedy pokazaliśmy mu na
mapie trasę, którą zamierzaliśmy przejechać, zaczął zawodzić
osobliwą angielszczyzną, że dla "VIFE" to będzie trudne, że "VIFE"
nie da rady, że to niemożliwe dla baby itd. Przerażało go to
bardziej niż perspektywa, że te trase pokona siedmiolatek. No a
siedmiolatek odpowiada na Twoje pytanie wzruszeniem ramion: "Fajnie
było, tylko czemu nie mogłem zrobić orła na śniegu?". Jasiek jeżdził
z nami na takie wakacje od kiedy pamięta, a może raczej - od kiedy
nie pamięta. Nudzi mu się, kiedy jesteśmy na czymś w
rodzaju "wczasów", bez rowerów. Został zarażony cyklozą. Potrafi tez
się nie przemęczać (tzn. wozić się,używając taty – zamiast
pedałowania), pod tym względem jest bardziej asertywny niż norweska
mucha.:)I ma na tyle bogatą wyobrażnię, że bez zabawek znajdzie
sobie jakąs atrakcje na każdym postoju. Z kubków po jogurtach
przytwierdzonych do kierownicy zrobil sobie w Norwegii "wyposazenie
harleya", wozilismy tez kawal kija owinietego workami, ktory byl
czyms, co sobie wyobrazil, i co było mu niezbędne; przez tydzien
pracowal nad podnosnikiem pneumatycznym z butelki po wodzie Olden i
kawalka znalezionej rurki...

  cruiser
kropson42 napisał:

> Witam, czy ktoś z Państwa używa do jazdy po mieście roweru typu cruiser
> - chodzi za mną konkretnie Giant Simple ...

Rower Simple jest jednym z rowerów należących do rodziny "rowerów komfortu"
Gianta.
W skład tej rodziny wchodzi kilka grup rowerów, a są to:
sedona, cypress, simple, revive i stiletto.

> Mili moi: oczekuje odpowiedzi na pytanie:
> jaki rower zapewni wygodniejszą pozycje jazdy niz góral.
> 1.Myślałem o cruiserze ...
> 2.Składak dahona ...
> 3.Holenderki są niedostepne ...
> 4.w końcu może przeróbka posiadanego górala ...

Proponuję inne rozwiązanie:
5. Zainteresuj się którymś z rowerów grupy sedona.
Jest to rower górski ATB, na 26 calowych kołach,
(niektóre modele mają gładkie i odporne na przebicie opony krosowe),
na aluminiowej ramie o geometrii roweru komfortowego - ( nie wiem
na czym to polega, ale jeździ się na nim bardzo wygodnie).
Ma amortyzowany widelec, regulowany wspornik kierownicy,
amortyzowany wspornik siodła, komfortowe siodło Velo.
Myślę, że zapewni Ci wygodną pozycję w czasie jazdy.
Polecam jazdę próbną w salonie ( to ona mnie przekonała ).
Ponadto ma jeszcze kilka drobiazgów ułatwiających jazdę
takich jak dobór przełożeń, rodzaj manetek, wygodne pedały i inne.
A cypress to odmiana sedony na wąskich 28 calowych kołach.

  Pierwsza hulajnoga
Jeśli chodzi o sprzęty do uprawiania wszelkich sporów to jestem przeciwnikiem
kupowania "byle najtaniej". Można sobie zrobić krzywdę i częsciowo odbiera się
przyjemność z uprawiania sportu.
Hulajnogi plastikowej dla dziecka bym nie kupiła. Dużo lepsza aluminiowa. Ważne
żeby miała rgulowaną kierownicę, ale blokada tej regulacji powinna być raczej
na śrubę, a nie taki taką opuszczaną "klamkę" - chodzi o to żeby mały podczas
jazdy nie wpadł na pomysł podniesienia tego zatrzasku, bo może mu się nagle
opuścić kierownica i wypadek gotowy.
Fajną rzeczą jest hamulec - ale nie konieczną. Możliwość wymiany kółek - to
ważne, bo są różne rodzaje kółek: od "wolnych" do "szybkich" - są z różnej
miękkości materiałów wykonane, na początek wybrałabym średnio wolne.
Mój syn w ubiegłym roku miał trzy latka i pierwszy raz stanął na hulajnodze -
pożyczonej - dawał sobie radę, chociaz trudno mówić o jakimś mistrzostwie. w
tym roku kupimy mu już własną. Ale ponieważ chcemy żeby była i bezpieczna i
przeżyła dłuuugo, to nasz budżet będzie w granicach 300 zł. Na konkretną firmę
jeszcze nie jesteśmy zdecydowani. Może warto poczekać rok i odłożyć trochę
pieniedzy żeby kupić coś trwalszego? Dla 2,5 latka rower może być większą
frajdą, na hulajnodze może się zniechęcic, bo początki będą trudne.

  Rower stacjonarny!!!
Zgadzam sie z uwagami A.S.

Jesli jazda jest zalecana przez lekarza w ramach rehabilitacji to nie wystarczy
wsiasc na rower i krecic pedalami.
Jesli jestesmy po np.po operacji kolana to b.wazne jest prawidlowe ustawienie
siodelka (wysokosc oraz jego odleglosc od kierownicy) oraz dobor obciazenia i
czasu jazdy.
Rehabilitacja jest swego rodzaju treningiem. Dlatego jazde na rowerze
rehabilitacyjnym nie mozna traktowac jak niedziela przejazdzke("wietrzenie
roweru").

Spector

  ból w klatce piersiowej
Mam niemal identyczny problem, z tym ze bol jest po prawej
stronie ...
Poszlam do lekarza, bo bol nie do zniesienia,
identyczny z tym kiedy dostalam kierownica roweru w zebra przy
upadku.
Zostalam dokladnie zbadana jak podejrzewam na polpasiec, ale takze
na ewentualny atak serca, bo u kobiet ma on zupelnie inny przebieg
niz u mezczyzn.
Lekarz powiedzial cos w rodzaju, ze nic mi nie jest,
a na bol zeber moge kupic tabletki przeciwbolowe w aptece...
Jak bol nie przejdzie, to mam zglosic sie za dwa tygodnie!
Minal juz tydzien, tabletki nie pomagaja, bol nie jest staly tylko
wystepuje przy ruchu reki, a nawet nogi kiedy jade rowerem.
Znalazlam bardzo bolacy punkt pod sama piersia, bedacy
przypuszczalnie przyczepem miesnia
z ktorego bol promieniuje.
Poradz prosze, co mam powiedziec/zaproponowac lekarzowi, aby znow
nie odeslal mnie z kwitkiem!

easyblue napisała:
może byc to ból mięśni międzyżebrowych, ale
> też problem z kręgosłupem. ...
to może stwierdzić jedynie lekarz.

  XX ksiega Jubileuszowa....
greta.garbon napisała:

> Primo, Panie Brezly, kierowca, to rodzaj męski.

Ekhem, raz tak raz tak. Ja nie widze jakiejs szczegolnej preferencji jakiejs
plci zrzucaniu mnie zderzakiem z roweru. Jakby remis jest. Nawet w udanych (1:1).

> duo primo, Panie Brezly, ograniczone zaufanie na jezdni, to leniwe myślenie lub
> jego brak całkowity.

Ze nie rozumiem. Toc jakbym nie zwolnil na zasadzie "ze cholera wie kto moze
stamtad probowac wyjechac nie patrzac" to bym juz byl na ziemi.

> tercet primo, Panie Brezly, czarny kot może Panu z podporządkowanej z piskiem w
> dodatku wyskoczyć i skołowacieje Pan tak, że karambol Pan na jezdni zrobi, i
> całkiem zdrowy, żeby Pan z tego karambolu wyszedł oby.

Patrz punkt wyzej. Ta "cholera" moze byc tez czarnym kotem.

> Bo tak się może zdarzyć, że na drodze w samochodach za kierownicą będą kobiety,
> a
> i tu kwartet primo, Panie Brezly, to one w ruchu miejskim są najlepszymi
> kierowcami, jakkolwiek by Pan sobie życzył.

Tak. Ale akurat pewnie nie ta z wczoraj :-(

> No, przykro mi, niestety.

Czy myle sie i po prostu burze wywolalem podajac plec osoby za kierownica?
Wywolujac u pani tektonike zwiazana z polskimi stereotypami (obrzydliwymi,
fakt)? Nie bylo to moim zamiarem, chco cos tam pod skora nadawalo morsem
"nie-pisz-ze-nie-pisz-ze-nie-pisz-ze".

  warsztat 47
Alison
Alison
1)jaka jest nowa pasja iwony? 4 pentakli, zmartwychwstanie -
skojarzylo mi sie to ze zbieraniem w sobie jakiejs pozytywnej
energii, bardzo dobrze sie w tym odnajduje.. moze medytacja, joga,
sport?

..........Tak. Ona ładuje się energetycznie. Dobrze się w tym odnajduje, bo to jest jak najbardziej „jej”. I jest to jakiś rodzaj medytacji połączonej ze sportem – świetnie trafiłaś

2)na czym polega ta pasja? 3 pentakli, 5 buław - na pewnej
aktywności, pomaga sie skoncentrowac, uzyskac jakiś stopien

..........Aktywność, koncentracja – jak najbardziej.

3) co jest jej potrzebne do realizacji? 4 kielichów, rycerz buław -
osiagniecie pewnego stanu, spokój... moze ktoś kierujący

...........Myślę, że 4 kielichów to nastrój nocy – gwiazdy, drzewa nocą, świerszcze – ten nastrój ją przepełnia i „wyciąga” na dwór. I to jest to, co określiłaś słowami „osiagniecie pewnego stanu”. A rycerz buław kojarzy mi się z rowerem oraz z Iwony potrzebą ruchu. Nie tyle ktoś kierujący co kierownica .

4) jak sie z tym czuje, co jej to daje? 2 kilichow, rycerz mieczy -
jest spokojna, opanowana, doenergetzowana, jest to zrodlem nowych
pomyslow, weny tworczej

............Dokładnie tak!
Alison, świetnie odczytałaś swoje karty. Jestem pod wrażeniem

  Ukończony kurs, nie chcą wydać dokumentów, Wrocław
mdrive napisał:

> ...
> .
> .... S-2 nakazuje zatrzymanie przed sygnałem, to wszystko.

Taka jest niestety "prawdziwa prawda" :-)

Opisałem ten Mój przypadek specjalnie , aby uczulić wszystkich
świetnie jeżdżących, że wjechać na "minę" jest b.łatwo.....
i nie chodzi tu o Egzamin, ale o życie codzienne !

Co do "ścieżek" na Ursynowie zastanowiło Mnie (później) to, że np.
Ja wiem, że te ścieżki tam są i powinienem przewidzieć
nieprzewidywalne sytuacje w takich miejscach, ale co z PRZYJEZDNYMI
osobnikami siedzącymi za kierownicą ?
Gdy jest jasno i nie pada deszcz lub śnieg, to owe ścieżki rowerowe
widzać (inny kolor nawierzchni), ale nie rozumię dlaczego przed
takimi "przejazdami dla rowerów" nie ma dodatkowego znaku drogowego
uprzedzającego o w/w "niebezpieczeństwie" ?

Następnym razem jak będę krążył po Ursynowie, to zwrócę szególną
uwagę czy na innych tego rodzaju skrzyżowaniach są jakiekolwiek
znaki ostrzegawcze o Rowerowych Przejazdach ?
>> może już ślepy jestem :-) <<

  W Polsce strach jechać rowerem
> Tak to, niestety, widzę.
>
> Może dlatego, że z samochodami podobnych doświadczeń nie miałam;
np. żaden nie
> jechał po chodniku, roztrącając pieszych, żaden też nie potrącił
mnie na parkow
> ej ścieżce, ani nie prysnął, w korku, wężykiem spod mojej maski, w
ostatniej ch
>
wili.

Chamstwo nie jest w żaden sposób związane z rodzajem pojazdu, taka
sama ilość chamów porusza się proporcjonalnie wszystkimi środkami
komunikacji. Problem polega tylko na tym, że cham na rowerze podrze
ci najwyżej rajstopy i pobrudzi sukienkę, natomiast cham za
kierownicą może cię zabić, a w najlepszym wypadku trwale okaleczyć.
Także życzę więcej wyrozumiałości dla rowerzystów, bo to, że jeżdżą
oni po chodnikach wynika najczęściej ze strachu przed jeżdżeniem po
jezdni oraz z nieznajomości przepisów, a także z braku jakiejkolwiek
reakcji policji na to zjawisko. Dlatego w szeroko pojętym interesie
pieszych i kierowców jest tworzenie w miastach sieci dróg
rowerowych, żeby tak różnych uczestników ruchu drogowego od siebie
oddzielić...

  Rower to jest świat - postawmy na rowery!
> Te psycholog za dychę daj se luz. A jak zaczniesz obserwować
swoich
> kolesi to się odezwij. Najmniej durni są tacy co jeżdżą i
samochodem
> i rowerem. Bo wiedzą co utrudnia życie i co może spowodować jego
> utratę.
> I to nie są kompleksy a wyraz totalnego
wkur...nia.

To, że ktoś jeździ na rowerze nie oznacza od razu, że jest moim
kolegą. Jeżdżę też autem (posiadam nawet dwa, dziwne?) i wszystkich
samochodziarzy też nie uważam za swoich kolegów. Moimi kolegami są
zarówno rowerzyści jak i samochodziarze, ale nie ma to akurat nic
wspólnego z rodzajem posiadanego pojazdu. Gdybyś wszedł na forum
rowerowe to byś się zorientował, że najwięcej krytycznych wypowiedzi
na temat rowerzystów zamieszczają inni rowerzyści. Ja nie mam
zamiaru odpowiadać za ludzi, którzy łamią prawo. Też czasami zdarza
mi się złamać jakiś przepis (zwykle absurdalny, jak np. konieczność
permanentnego trzymania oburącz kierownicy), ale zazwyczaj sumiennie
stosuję się do przepisów PoRD...

  Dzisiaj (130)
Juz od 22 minut wtorek!
U mnie juz nowy dzien, strasznie jestem do przodu, co nie? ;o))) Roweru nie
wybralam, ale zdecydowalam sie na rodzaj - tym razem chce kupic miejski rower,
nie gorski. Duze kola, lekka rama, zelowe siodelko, wysoka kierownica,
blotniki, bagaznik i swiatla.

Poza tym dzien wstal znowu sloneczny (niech to cholera) i wietrzny, w czasie
lunchu pojde usiasc na laweczce na trawniku i bede wyszywac przy dziennym
swietle malusienkimi krzyzykami.

Zycze Wam pogodnego wtorku i podsylam troche slonca, ktore tu mamy w nadmiarze
Luiza-w-Ogrodzie

>< (((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸>< (((º>
.·´¯`·.. >< (((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸>< (((º>

  Przepust rowerowy, także dla pieszych
" I na koniec - beztroscy, bezmyślni idioci są wszędzie i za wszystkimi rodzajami
> kierownic."
Tu się z Tobą zgodzę. Co do pijanych - jak widze pijanego próbującego jechac samochodem dzwonie 997, nie gadam przez tel w czasie jazdy i tępie to u znajomych. Co do masakrowania na pasach - jezdze juz ponad 10 lat mam za sobą około 1 mln km po całej Europie i nigdy nie dostalem mandatu, nigdy nie miałem nawet stłuczki. Zwróciłeś może uwagę, ze kieleckie przejscia dla pieszych to strefa mroku? Jak jedziesz ulicą to tam gdzie jest najciemniej jest przejscie dla pieszych (patrz chociazby ul.Warszawska, Seminaryjska etc.). Nie rozumiem tez jak mozna było zmniejszyc mandat za wejscie na ulice przy czerwonym swietle...
Żałuję,że część (nie wszyscy oczywiscie) rowerzystów nie zdaje sobie sprawy że samochód nie stanie w miejscu i samochód nie złamie kręgosłupa na rowerze.Uwazam,że za brak oswietlenia roweru powinien być mandat 500zł+ przymusowy montaż tego oswietlenia. To niewielka cena za uratowanie sobie zycia. I może powróćmy do PRLowskiej tradycji karty rowerowej?

  rowerowa masa krytyczna
no to zdaje się, że jestem najbardziej reprezentatywny: mam dziecko, czasem, jeśli muszę, jadę samochodem, sporo chodzę na piechotę, no i jeżdżę na rowerze. Jest on, drogi Makliku, naprawdę wyjątkowym środkiem transportu. Podczas dojazdu do pracy nie wyrzucam nikomu w nos (również Tobie) kilkunastu metrów sześciennych śmierdzącego syfu. Na jezdni zajmuję cztery razy mniej miejsca niż przeciętny samochód. W swoim zbliżającym się do średniego wieku (choć utożsamiam się silnie z młodszymi) jestem w niezłej formie i nie powoduję hałasu. W środkach komunikacji miejskiej nie zajmuję miejsca tym, którym rower z różnych względów nie odpowiada.
To prawda, w Olsztynie bardzo przydałyby się kompleksowe rozwiązania usprawniające ciągi komunikacyjne. Rowerzystom i pieszym są one potrzebne o tyle bardziej, niż kierowcom, że obecny stan zagraża ich zdrowiu i życiu. Rowerzystom są one potrzebne jeszcze bardziej z tego powodu, że rower może być (i często jest, przynajmniej na zachodzie) głównym środkiem transportu, a nie uzupełniającym (jak własne nogi).
Skoro więc niemożliwością jest współpraca kierowców, pieszych i rowerzystów przy wymuszeniu na władzach rozwiązań całościowych, niech przynajmniej ruszy się coś na rzecz rowerzystów.
To zupełnie inne rodzaje dyskomfortu: czekać na zielone światło siedząc na tyłku za kierownicą, schodzić z roweru na "ścieżce" rowerowej, bo jakiś palant zapomniał o obniżeniu krawężnika czy czekać na stojąco, aż królowie szos w swoich wyścigówkach zauważą, że jako pieszy mam na pasach pierwszeństwo.

  Wyjazd rowerowy z dzieckiem i sen.
Przepraszam Panowie, ze sie wcinam w męska dyskusję, ale też mam rowerowy
problem, choc pewnie innego rodzaju. Otóż kupiłam sobie rower, aby moc wozic
niespelna trzylatka ze soba, musialam kupic rower z meska ramą, bo na damskich
nie jest przewidziany montaż fotelików do ramy (!!). Ale teraz mam problem z
utrzymaniem równowagi na tymże rowerze z dzieckiem z tyłu (mały waży ok. 17 kg)
kiedy ruszam, jak się rozpędzę trochę jest ok, ale wczoraj np. jechałam i
musiałam wyminąć ludzi na ścieżce, zwolniłam i efekt był taki, że się
przewróciliśmy, co prawda w sposób jako-tako przeze mnie kontrolowany
(zeskoczyłam z siodełka i rower zsunął mi sie po nodze, więc mały się nie
potłukł, ale porządnie wystraszył). Nie potrafię go prowadzić z boku, tylko
siedząc na siodełku i "maszerując" nogami, bo inaczej po prostu sie przewraca
lub po kilku metrach wysiadają mi mięśnie rąk od kurczowego trzymania
kierownicy.
Czy jest na to jakiś sposób? metoda? czy Wy nie macie takich problemów,
wziąwszy pod uwage, że macie więcej siły i może więcej ważycie?

  Co lepsze Renault scenic i laguna czy opel astra
Jestem zdecydowanym zwolennikiem aut francuskich...poza Laguną - mam
wrażenie że sypie się tam wszystko.
W rodzinie używa się poza tym Opli wszelkiej maści - głównie Astra -
straszne muły i toporne wykonanie - moim zdaniem Opel to smutna
kupa :D ... dostają wysypek częściej niż moje stare poczciwe
Renault R-19

"Renault mają za miękkie fotele, idiotyczne rozwiązania w rodzaju
koła zapasowego pod spodem czy klaksonu w dźwigienkach kierownicy"

Rzeczywiscie nokautujące arkumenty przeciw - chyba nigdy nie
wyciągałeś koła zapasowego na wakacjach z auta wypchanego po brzegi
bagazami - uwazam ze rozwiązanie Francuzów jest wyjątkowo dobre.

W samochodach tak nędznej klasy jak te którymi się zajmujemy,
Renault akurat ma bardzo fajne i wygodne fotele oraz fajniejsze
wykończenie wnętrza - zdecydowanie jazda Astrą mnie bardziej
wykańczała i wykańcza ...

Sygnał 'w' dźwigni kierownicy? Mnie wkerwia właśnie taki wewnątrz
koła kierownicy - kilka razy oparłem się o to miejsce w innych
autach, bez sensu płosząc przechodniów, umówmy się że to żaden
problem, kwestia jak zmiana biegów w rowerach - jedni wolą grip-
shifty inni rapid-fire ...

Mój mechanik mówi poza tym że wszytko się psuje - nawet jeśli auto
japońskie mniej, to naprawa w tym wypadku KOSZTUJE niemało
(ostatnio dorównali juz niestety 'europekczykom') - konkludując,
wydaje mi się ze wszystkie współczesne auta to jedno wielkie takie
samo G... ale zawsze się można trochę pospierać :P

  Rower na 30-te urodziny dla męża - jaki ? POMOCY
No własnie....
Gość portalu: Kinga napisał(a):

> Własnie wróciłam ze sklepu rowerowego... uffff :(((
> A ja myslałam, że rower to rama i dwa koła.
Ano - można dostać pomieszania zmysłow od rozległości oferty. Tutaj można pomóc
sobie przeglądnięciem katalogu rowerowego (dostępnych jest kilka rodzajów - w
sklepach z prasą kolorową), albo stron internetowych popularnych wytwórców
sprzętu.

> Pryszczaci studenci w sklepie niezwykle nieuprzejmi :(((
To wiosna i pryszcze może? Tez się dziwię, bo jak byłem kiedyś pryszczatym
studentem, to jakoś nie przypominam sobie abym był nieuprzejmy.

>
> Dzieki Wam bardzo za pomoc, chyba skorzystam z rady aby nie
> robic "niespodzianki" w ciemno tylko Marka do sklepu zaciągnę ... szkoda, nie
> lubię takich jawnych prezentów.
Ale to też jest fajne - zrobić sobie wyprawę po sklepach! Ile wybierania,
dywagacji, mozna przyjemnie spędzić cały dzień. A może Pan Marek ma już jakiś
wymarzony rower?
Jeszcze raz odradzam gorąco samodzielny wybór - obecnie rowery bardzo się
różnią między sobą: przeznaczeniem, budową, osiągami, itp. Kupisz małżonkowi
statecznego city-bike'a na wielkich kołach i koszykiem na zieleninę
przytroczonym do kierownicy, a on akurat o góralu hardym sni, grubooponiastym i
zawadiackim......

  Drętwieją mi ręce na rowerze.
Mi też gdzies tak po 30 min zaczynaja dretwiec dlonie. :(
Kiedy jezdzilam na trekkingu, w ogole nie mialam tego problemu. Rodzaj
uzywanych opon nie ma tu nic do rzeczy, mam chyba z 7 roznych opon, i to takze
z wyzszej polki, i zmieniam je w zaleznosci od warunkow i trasy, i dlonie
drętwieją mi zawsze. Jezdze tez w rekawiczkach, a rower ma amortyzator.

Myslę, ze po pierwsze powodem jest pozycja - nisko umieszczona kierownica, duze
oparcie cięzaru ciala na rękach. Drugim powodem jest ksztalt i zle ustawiony
kat "giecia" kierownicy. Nawet prosta kiera jest tak naprade wygieta lekkim
lukiem, trzeba ja tak ustawic, aby ramiona tego luku skierowane byly w strone
barkow, a nie np. w dol. Mi po korekcji ustawienia kiery bardzo sie polepszylo,
ale nie do konca.

Postanowilam poleciec po bandzie i zmieniam kierownice na giętą - jej wznios to
bedzie jakies 1,5 cm - zawsze to troche wyzej, a kąt giecia ramion w tyl co
najmniej 9 stopni. Mam nadzieje ze to pomoze. :) Zdam relacje co do wrazen z
uzytkowania.

Pzd,
Ola

  Prosze o pomoc - stukanie w kierownicy.
Prosze o pomoc - stukanie w kierownicy.
Od dluzszego czasu pod czas jazdy np pod gorke, badz po lekkich
dolach, czasami po prostym. W zasadzie na kazdej nawierzchni, raz na
jakis czas slysze stukanie w okolicach drazka kierownicy (nie wiem
czy tak to sie nazywa fachowo). Ten dzwiek jest metaliczny i pojawia
sie w miare rownych odstepach, poznej np. jesli wjade na jakis dol
to znika, zeby po jakims czasie pojawic sie znowu. Najczesciej
pojawia sie przy jezdzie pod gorke i po dolach.

Prosze o porade co to moze byc i jak to ewentualnie moge naprawic,
Dodam jeszcze, ze jesli nacisne przedni hamulec i pcham lekko rower
do przodu do tylu, to czuje bardzo lekkie luzy na kierwonicy.

Probowalem zdjac kierownice i zobaczyc, czy lozysko jest ok ale,
niestety za bardzo nie wiem jak to zrobic. Zdjalem kierownice byla
przymocowana 3 srubami dwoma ktore zaciskaly ja na drazku, i jedna
ktora laczyla kierwonice z widelcem i kolem. Pozniej nie wiem jak
dostac sie do lozyska bo mam idealnie okragkla, swego rodzaju
nakrywke, ktora jest przymocowana do drazka i odziela drazek od
ramy, wydaje mi sie ze tam znajduje sie lozyske. Pomiedzy rama a ta
pokrywka jest jeszcze silikonowa gumka.

Prosze o porady jak poradzic sobie z tym problemem, dodam jeszcze,
ze dysponuje tylko zestawem zwyklych narzedzi.

Dzieki serdeczne.

  Dla rowerów nie ma miejsca
Choćbyś świecił jak supernowa , to na Mieszka twoje miejsce jako rowerzysty jest
na ścieżce dla takowych użytkowników ruchu przeznaczonej, wjeżdżjąc na jezdnię
łamiesz prawo, a przejeżdżając przez trzy pasy na rondzie Szyrockiego, nie
wskazując kierunku ruchu, co taki delikwent robi twoim zdaniem?
Po spotkaniu rowerzysty z pieszym, szkody raczej są niewielkie, kilka siniaków,
otarć, wpadając mi pod koła raczej nie przeżyjesz i nawet twoje organy do
przeszczepów zdatne nie będą.
Kolejny raz pytam : Jakim prawem swojągłupotą narażasz innych uczestników ruchu?
jeśli posługujesz się tylko jednym rodzajem kierownicy, a twoja wypowiedź mnie
tylko wtym utwierdza, wątpię czy posiadasz jakiekolwiek uprawnienia do
prowadzenia jakichkolwiek pojazdów, bo przy swoim uporze nie zdałbyś nawet na
kartę rowerową...Odrobina pokory by się przydała z twojej strony...
To twoim zdaniem jest tytlko infrastruktura dla rowerzystów?
Nie chcę mi się z takimi argumentami dyskutować, kiedy nie potrafisz czytać ze
zrozumieniem, po prostu obrażasz mnie jako współuprawnionego użytkownika drogi i
tylko dzięki mojej uwadze być może ty i kilku tobie podobnych kolesi jeszcze
kula się po naszych drogach...Być może następnym razem nie będziesz miał tyle
szczęścia...
Kończąc, jako jedyny napisałem, że jest miejsce na drogach dla rowerów ale nie
dla iditów na rowerach i nieprzeparcie odnoszę wrażenie,że bliżej ci do tych
drugich....
Nie widzę dalszej możliwości wymiany myśli, czuję że kopię leżącego, a to nie fair.

  rower - odchudzanie?
Kazdy rodzaj cwiczen moze pomoc w odchudzaniu CALEGO ciala. To mit ze cwiczenia
danej czesci ciala odchudza tylko te jedyna czesc. Pomoga na pewno wzmocnic i
napiac miesnie, przez co n.p. uda sa mniej sflaczale (przepraszam za dosadne
okreslenie). A tluszcz znika wszedzie, oprocz tych okropnie upartych miejsc na
brzuchu i udach (niestety, to cecha kobiet...)

A co do roweru to doradzam:

1. jazde normalnym rowerem na swiezym powietrzu - pracuje znacznie WIECEJ
miesni. N.p. miesnie brzucha sa bardzo wazne w utrzymywaniu rownowagi i
balansowaniu ciala na rowerze, ramiona w trzymaniu kierownicy i utrzymaniu
rownowagi, itp, itp...

2. niezbyt szybka jazde, taka ktora podniesie tetno to 135-160 uderzen na
minute (dokladna liczba zalezy od wieku i innych czynnikow) przez CO NAJMNIEJ
30 minut, trzy lub cztery razy w tygodniu. Oczywiscie im dluzsza jazda tym
lepsza, ale nie powinno sie jezdzic dluzej niz 90 minut jezeli glownym celem
jest odchudzanie.

3. wiecej miesni = wieksze zapotrzebowanie na kalorie (nawet kiedy spisz!) =
szybsze chudniecie :-)

Powodzenia!

  Jak nauczyć 6-latka jeździć na dwóch kółkach?
Jak nauczyć 6-latka jeździć na dwóch kółkach?
Próbowałam:odkręcać pedały,żeby siedząc i odpychając się sam złapał równowagę
(metoda z czasopisma dla rodziców), patyka przymocowanego do roweru,
podtrzymywania za siodełko i/lub kierownicę, przykładu i pomocy starszego
rodzeństwa...i NIC. Mimo kilku dni prób,nie jest w stanie samodzielnie
przejechać nawet pół metra.
Dodam,że syn jest dzieckiem sprawnym fizycznie i wysportowanym.Dobrze jeździ
na nartach,pływa,gra w tenisa.Uwielbia na placach zabaw wszelkiego rodzaju
drabinki,równoważnie,siatki do wspinania itp.
Ma ktoś pomysł jak mu pomóc?Bo on CHCE!Jego siostra jeździ,ja czyli mama też i
on też by chciał.

  Żarskie wideoklipy.
p.e.k.o napisał:

> Ale "grzech" nie ma tu nic do rzeczy.

Ma, nieprzestrzeganie przepisow drogowych jest grzechem a z tego co wiadmo
PiSowski elektorat jest wielce religijny:

"Cnota umiarkowania uzdalnia do unikania wszelkiego rodzaju nadużyć dotyczących
pożywienia, alkoholu, tytoniu i leków. Ci, którzy w stanie nietrzeźwym lub na
skutek nadmiernego upodobania do szybkości zagrażają bezpieczeństwu drugiego
człowieka i swemu własnemu – na drogach, na morzu lub w powietrzu – ponoszą
poważną winę (KKK 2290)"

> No tak. Strach pomyśleć co by się stało gdyby wpadł w tłum swoim
> rozpędzonym rowerem:)

Po "spozyciu" ma sie zwiekszone szanse wykonac jakis nieprzewidywalny manewr,
ktory moze zmusic innego uzytkownika drogi do wykonania niebezpiecznego manewru
np. kierujacy (-a) samochodem moze odbic odruchowo kierownica by uniknac kolizji
z rowerzysta i potracic niczego nie spodziewajacego sie pieszego na chodniku.

> Ale prawo jest prawem.

Starczy, ze na drogach mamy tylu "batmanow" - nieoswietlonych rowerzystow, by
poblazac podchmielonym pedalujacym.

  Kobiety w mini
Kobiety w mini
i nie chodzi mi o samochód!
Tyle wątków i postów o kierowcach kapelusznikach (mi nie przeszkadzają), ba!
nawet sam POSTuluję by również pasażerowie byli bez okryć głowy (wszak 2 - 3
kapeluszników na tylnym siedzeniu i katastrofa komunikacyjna murowana!),
nikt nie wspomina (prócz mnie) o zagrożeniu jakie stwarzają kobiety jeżdżące
w sukienkach/spódnicach mini...
Tak ubrana kobieta rozprasza uwagę kierowcy/ów samochodów ciężarowych, co w
efekcie może doprowadzić do TRAGEDI!
POSTuluję również by zabronić kierować kobietom w strojach z dużym dekoltem -
to rozprasza kierowców samochodów osobowych!
Co więcej! - POSTuluję, by zabronić młodym dziewczynom/kobietom jazdy na
rowerach ("góralach") w krótkich, luźnych koszulkach - taka kierująca
pochyla sie nad kierownicą, co sprawia, iż pewne elementy jej ciała zdają
się być odsłonięte, co z kolei sprawia, że kierowcy samochodów starają się
zobaczyć owe cuda(!), a to ... już sami domyślcie się do czego może
doprowadzić...! (!)
______________________
acha - wymyśliłem jak się pozbyć, tak przez wielu forumowiczów
znienawidzonych, tuning'owców:
- problem ten mogą rozwiązać automatyczne myjnie samochodowe tak
zaprogramowane by wszelkie elementy ponadstandardowe w samochodach usuwały
(wyrywały spojlery, zdzierały wszelkiego rodzaju naklejki...).
======================
co wspólnego ma woda toaletowa z papierem toaletowym?
- liczę na silny odzew i poparcie w parlamencie europejskim!

  sciezka rowerowa na Wale Miedzeszynskim!!!
niezaleznie od tego co sie dzieje na tym forum, na wawerskim mozna calkiem
sensownie pogadac w kwestii sciezki na wale -> tego dotyczyl artykul i tego sie
trzymajmy :]

nie spodziewalem sie,ze moj post znajdzie odzew w Stolecznej ale w sumie dobrze
sie stalo,ze ktos sie wzial za ten temat..przez wypadek zaczalem myslec o
projekcie sciezki na wale i wymieklem..

przede wszystkim poszerzano wal..mozna bylo na tym etapie zrobic bardzo lagony
zjazd w strone wisly bez zadnego plotku czy innego zabezpieczenia..w ten sposob
wal zyskal by walor rekreacyjny bo w kazdym momencie mozna by bylo zejsc z
roweru, usiasc na wale czy zejsc w dol bo tam jest naprawde pieknie az sie
prosi by sie zatrzymac i popatrzec czy porobic foty

druga sprawa to inny rodzaj zabezpieczenia od stroy ulicy..moze barierka ma sens
- pytanie tylko czy ma byc wyzsza od roweru czy nizsza a moze wystarczy
zywoplot? nie wiem ale obecne rozwiazanie nie jest optymalne i przy wiekszym
ruchu na sciezce skonczy sie to dramatem

z reszta nasza akcja nie byla pierwsza i ostatnia..wciaz sie tam ludzie
przewracaja ale co ciekawe sledzac inne fora, doczytalem sie,ze wszedzie gdzie
stawiaja tego rodzaju bariery zawsze ktos zawadza kierownica :

  Coś o rowerzystach w prasie...
www.rowery.eko.wroc.pl/index_aktualnosci.php5?dzial=6&kat=11&art=851&limit=0
Podoba mi się ta idea:

"Dlatego też zapaliliśmy znicze pod jedynym w swoim rodzaju pomnikiem
rozjechanego rowerzysty na pl. Dominikańskim (to, że jest to akurat pomnik
chińskiego rowerzysty z placu Niebiańskiego Spokoju, nie ma tu znaczenia, jest
to bowiem symbol wszystkich rozjechancych cyklistów świata, zarówno przez
totalitarne czołgi jak i prywatne samochody, które zresztą coraz częściej
przypominają właśnie czołgi)."

Proponuję pójść dalej:
- pomnik papieża na Leśnicy - jest to pomnik pokazujący miłośc Jana Pawła II do
rowerzystów, których wita z rozłożynymi rękami kiedy przybywają od strony miasta
na Leśnice. To, że wita on wszystkich, nie ma tu znaczenia.

- Pomnik sybiraków na Staszica - jest to pomnik symbolizujący przełom w betonie
blachosmrodziaży jaki powodują rowerzyści (krzyż symbolizuje kierownicę
rowerową). To, że jest to pomnik Sybiraków nie ma to znaczenia, bo w Rosji też
mają rowery.

- Pomnik powodzianki na moście Pokoju - jest to pomnik bohaterstwa rowerzystów w
trakcie powodzi. To, że nie widać na nim roweru nie ma znaczenia, gdyż
Powodzianka zostawiła go na strychu, żeby nie zamókł a sama udała się na ratunek
książkom o rowerach.

Kto da więcej pomysłów? ;-)

  rowery odkurzone?
Przed kupnem roweru musicie się zastanowić do czego będzie Wam on potrzebny? Jeżeli do jazdy do szkoły, pracy, na zakupy to będzie to rower miejski citybike - wyprostowana, komfortowa pozycja jazdy, solidna rama, gładkie opony, błotniki, lampy dynamo, kosz na kierownicy, bagżanik. Może mieć przerzutki. Jeżeli do wycieczek za miasto, na polne leśne drogi, to najlepsze będą rowery crossowe. Wyprostowana jak w miejskim sylwetka cyklisty, na większych niż górale kołach (27 cali) obleczonych w opony w drobny wzór, nadające sie rownież do jazdy po asfalcie, ale z osprzetęm górskim i hamulcami. Crossowce wyposażone w bagażnik, oświetlenie i błotniki nazywane są rowerami trekkingowymi.
Klasyczny góral ma niedużą ramę, mocno wysunięty do przodu mostek, który nadaje jadącemu wyciągniętą, prawie poziomą sylwetkę, ponad dwadzieścia przełożeń, prostą kierownicę i grube opony z bieżnikiem. Cena roweru zależy od rodzaju zastosowanego osprzętu. Ponad połowę dostepnego na rynku osprzętu produkuje japońska firma Shimano. By ułatwic dobieranie elementów osprzętu, Shimano
uszeregował je w tzw grupy. Najpopularniejszym jest Shimano SIS z oznaczeniem Tourney. Uzywa się ich w najtańszych rowerach. Potem Altus (łatwiejsze przełożenia). Wyzszymi lecz nadal amatorskimi grupami są Acera, Alivio, STX RC. Gwarancje, że elementy z kilku grup będą ze soba prawidlowo współpracowały dają nam tylko markowe firmy: Giant, Scott, Mongoose, Trek, Marin, Custom, Univega,
Bianchi, Cannondale, Wheeler, Author, GT, Romet.
Jeżeli nie stać nas na rower z bardzo drogim osprzetem, to poprośmy sprzedawcę, by wskazał nam bicykl, który ma bardzo dobrą ramę i gorszy osprzet. gdy przerzutki czy piasty zuzyją się, będziemy mogli wymienić je na lepsze. Ramy wymienić sie nie da. Innym rozwiązaniem jest zakup roweru bez przedniego amortyzatora, Tę inwestycję można odłozyc na przyszły sezon. Najlepiej nie kupować roweru w sklepie, gdzie najdrozszy kosztuje 800 zł, bo to oznacza, że wiekszośc stojących rowerów nie jest najwyższej jakosci. sprzedawca tego sklepu albo nie zna się na tym co robi, albo ma złe intencje, bo zamierza te imitacje rowerów wciskać klientom. Dużo bezpieczniej jest kupowac w sklepach, które maja własny serwis i które odwiedzają kolarze ubrani w kolorowe obcisłe koszulki i kaskach. Na pewno w takim sklepie znajdziemy tańszy rower.
Rozmiar ramy to długość pionowej rury, do której jest wkładana sztyca siodełka. zazwyczaj podaje się ja w calach. Powyzej 20 cali dla osób pow 185 cm wzrostu. 165-175cm - ok 18 cali. Kobiety powinny wybrać 16 calowe. Wazna też jest wysokość, na jakiej znajduje sie górna pozioma rura. Zasada jest taka, że pomiędzy rurą a krokiem powinna sie zmieścic ułożona pionowo dłoń.
źrodło <Gazeta>

  pj - egzamin praktyczny
Ja tez kibicowalem ostatnio mojej dziewczy6nie ( zdala za 4)

Choc z jednej strrony zgadzam sie z tym, ze powinno sie umiec parkowac, to z drugiej widze, ze placyk to jest pomylka.

Po pierwsze, jak ktos napisal parkowaniwe jest przyzwyczajeniem do SAMOCHODU. A wiec po grzyba moja panna musiala sie uczyc co do centymetra fiata punto skoro i tak jej rodzice maja forda oriona? Ja robilem prawko na polonezie i wiem, ze juz roznica ":miec wspomaganie a nie miec" jezst duza, a przesiadka na duzego fiata, to dla poczatkujacego kierowcy szok nie z tej ziemi ( przy parkowaniu oczywiscie)

Uwazam, ze parkowanie zielonych listkow powinno byc widziane nieco bardziej ulgowo - boje sie tu szmiescic? Pojade dalej. A nawet, jak uczy obsefrwacja samochodiow z PAryzu np. gdzie wszyscy parkuja jak od sznureczka a i tak 60 % z nich jest poobijanych, fakt delikatnego stukniecia w zderzak sasiada nie powinien stwarzac problemu ( no chyba ze to zderzak MArkaatlanty :P - i znow wracamy do tematu cy zderzaki sa do zderzania, czy do lakierowania)>

Bo jak na razie, to co moja dziewczyna sie nauczyla to sztuczek w rodzaju "widzac slupek a w odleglosci poloweq piora wycieraczki tylnej szyby od krawedzi okna obroc kierownice o 1.5 obrotu i jedz tak az slupek C pokryje Ci sie z nalepka o autoalarmie w drzwiach tylnej szyb" itd.

Chyba na pewno lepiej by jej zrobilo wiecej godzin jazdy " w trasie" czy po miescie.

A tak teoretycznie jak bym ja to urxzadzil: zamiast uczyc kludzi na oblych samochodach, kazdemu dalbym w czasie kursu pare gofdzin parkowania czyms kanciastym w rodzaju chocby duzego fiata ( idealna widocznosc i wyczucie skrajow auta - nawet dla mojej poczatkujacej lubej). Jak zalapie idee, to potem na innym samochjodzie bedzie mu latwiej

A gdyby jeszcze dalo sie zrobic tak, zeby wstyd byklo parkowac krzywo... To bysmy byli w domu :)

Pzdr

Tomek ( nie majacy problemu z parkowaniem roweru w przedpokoju :)

  lodowaty prysznic....
lodowaty prysznic....
troche w kontekscie pikanterii,...ktora jak sie okazuje czycha tuz za rogiem
albo ...na zakrecie.
wczoraj poznym wiezorem wracalem samochoem do domu.
na pewnym odcinku dwupasmowa ulica. ktora jechalem dosc
raptownie pnie sie do gory. prawie wszyscy jadacy w ta strone,
u podnoza tego podjazdu wciskaja gaz do dechy. w polowie
podjazdu, na dosc sporym zakrecie znajduje sie pas do skrecania
w lewo. w tym miejscu przez wieksza czesc dnia z gory zjezdza
zawsze masa aut. pierwsze auto jadace pod gore z zamiarem skretu
w lewo (ok. 90-100km/h) bierze udzial w swego rodzaju loterii. widzac
z dystansu luke w strumieniu zjezdzajacych z gory samochodow,
stara sie tak dostosowac swoja szybkosc w podjezdzie zeby z idealna
szybkoscia wpasc w ta wlasnie szczeline i przedostac sie na druga strone
zamiast czekac w nieskonczonosc na nastepna okazje.
jezdzac tamtedy czesto, po pewnym czasie dochodzi sie prawie do
perfekcji w wylapywaniu tyh idealnych miejsc i momentow w ruchu
do skrecenia w lewo. w nocy tepo spada i manewr ten nie wydaje sie byc juz
tak eksytujacy. nie mniej nawyk pozostaje.
tak wiec jadac sobie wlasnie w tamtym miejscu (ulica w tym miejscu jest dosc
dobrze oswietlona), nie widzac zadnego samochodu nadjezdzajacego z gory
postanowilem nonszalancko wykonac skret prawie ze bez zwalniania. bedac
juz prawie w polowie drogi na druga strone, w ostatnim ulamku sekundy
zauwazylem faceta na rowerze pedzacego w dol tuz przed maska mojego auta....
rower (i jest to tutak norma) nie mial zadnego oswietlenia a facet byl ubrany na
szaro/czarno, bez kasku.
nie mam pojecia jak i kiedy odbilem kierownica w prwo, jadac w pewnym momencie
bokiem w przeciwnym kierunku ruchu.
to ze nie zabilem tego czlowieka jest zupelnym cudem.
jak "pikantnie" wygladaloby moje zycie dzisiaj......, hmmmm..wole nie myslec.
uwielbiam! nudna wczoraj rutyne mojego dnia, tygodnia......

  Szukamy chętnych do maratonów rowerowych MTB
Witam,
najlepiej jest zapoznać się z informacjami dostępnymi na stronie "Mazova MTB
Marathon": www.mazoviamtb.pl/.

a w mega skrócie:
Mazova MTB Marathon składa się z kilku maratonów, opisanych dokładnie.
Znajdziemy między innymi: dystans do przejechania oraz trudność trasy (w 6
stopniowej skali).
1 - to trasa bardzo prosta, na twardej nawierzchni, dukty leśne/asfalt, śladowe
ilości piachu, praktycznie płaski teren z ewentualnie niewielkimi podjazdami
(górkami). Im wyższy numer tym więcej podjazdów, piachu i rodzaju nawierzchni,
co wpływa oczywiście na komfort jazdy i energię jaką wkładamy aby przejechać trasę.
Większość maratonów z cyklu ma oznaczenie 1 a najtrudniejszy jaki był w zeszłym
roku miał chyba oznaczenie 3 lub 4 (ale nie pamiętam dokładnie).

Warte odnotowania jest to, że cykl Mazovia jest zestawem "łatwych/płaskich"
maratonów w porównaniu z podobnymi imprezami w kraju.
Z roku na rok cykl przyciąga nowych zawodników, dzięki którym impreza zyskuje na
wartości i rośnie z roku na roku.

- maraton ma 3 dystanse: hobby, mega i giga
+ hobby z założenia jest rodzinny, startują w nim osoby z dziećmi, lub same
dzieciaki mając do przejechania około 15km;
+ mega to dystans, w którym jeździ najwięcej osób, dystans do przejechania wacha
się od 45 do 65km;
+ giga to inaczej 2xmega lub dystans z przedziału 65 - 120km;

Kondycja - pozwalająca przejechać jeden z podanych dystansów z nastawieniem na
mega i giga (zanim meta zostanie zamknięta);-)

Jeżeli chodzi o sprzęt, tu nie liczy się marka, ważne aby były dwa koła,
kierownica, hamulce, a wszystko to spięte ramą ;-)
A tak poważnie dla komfortu jazdy ważne aby rower nie rozpadł się podczas jazdy
na prostym odcinku drogi :).
Reszta to motywacja i chęć walki.

pozdrawiam,
pl

  rowerowe rozterki
Artku, te rowerowe roszterki są głównie moje, bo jakoś powoli chcemy się
wyprowadzić z Żabą już na nasze; mieszkanko małe, a mamy na dzieńdobry trzy
rowery (jeden jej i dwa moje).

Jeździłem na MTB, na rowerze trekkingowym, aktualnie jeżdżę na szosówce.

MTB - niezparzeczalną zaletą jest największy wybór komponentów wszelkiego
rodzaju (nie tylko amortyzatorów). Nie mniej jednak, MTB _nie_nadaje_sie_ do
jazdy po szosie!

Jeśli chodzi o jazdę po szosie (czyli 99%) moich dystansów to nie widzę _żadnej_
alternatywy dla roweru szosowego. Odkąd przesiadłem się na cieniarkę, to jestem
zachwycony. Opory na szosówce są zdecydowanie mniejsze niż na innych rowerach
(bez specjalnego wysiłku osiągam średnią ponad 30km/h na 70km wycieczce - rzecz
nie do pomyślenia na trekkingu czy MTB), zaś kierownica typu "baranek" zapewnia
nieporównywalnie większy komfort niż każda prosta z rogami. Oczywiście rower
szosowy nie jest pozbawiony wad:

po pierwsze, części szosowe (jak i same rowery) w Polsce są koszmarnie drogie.
Nie kupię nigdzie u nas porządnych hamulców szosowych za 50zł ani dobrych opon
za 25zł/szt. Do MTB/crossa bez problemu.

po drugie, jazda rowerem szosowym po mieście to mordęga (teraz to dla mnie nie
problem, bo mieszkam na obrzeżach miasta, ale z Basią mieszkanko mamy dokładnie
w centrum)

po trzecie, zamocowanie do szosówki bagaznika jest raczej problematyczne. Moja
rama nie ma otworów na bagażnik, bardzo stare ramy szosowe mają, współczesnie
prawie nigdy.

Tyle o soszówkach.

Rower trekkingowy - fajna koncepcja, nie ma tych wad co wymienione powyżej, ale
mam przemierzać setki kilometrów bez "baranka"? Mowy nie ma! Można założyć
baranka na rower turystyczny, ale nie ma do baranków klamek hamulcowych do
hamulców typu V. Hamulce V z klamkami szosowymi są nieprzyzwoicie "miękkie".
Można zastosować hamulce cantilever, ale są już coraz trudniej dostępne.

Widzi mi się rower przełajowy (taka szosówka dostosowana do jazdy w terenie) ale
w Polsce praktycznie nie do dostania. Ew. złożyć rower trekkingowy z kierownicą
typu baranek. Pokombinować coś z tymi hamulcami. Problemem w takim rozwiązaniu
moga być manetki. Klamkomanetki szosowe są drogie jak jasna cholera (najtańsze
rzędu 300zł za komplet), zaś manetki na ramie, może do szosówki mi pasują, ale
do roweru turystycznego nie za bardzo. Można spróbować zamocować na baranku
klamkomanetki MTB, ale straci się wtedy środkowy chwyt, oraz dostęp do hamulców
w najczęściej używanym chwycie, czyli w dolnym.

Jak widać dokładne dopasowanie roweru do swoich potrzeb to nie taka prosta
sprawa! :-)

  Co sądzicie o takim roweże??
Co sądzicie o takim roweże??
Witam

Mam spory problem ponieważ swego rodzaju hybryda o jakiej marzę to według
wielu sprzedawców kiepski i nietrafiony pomysł. Zatem o co chodzi? Ogólnie
rower ma wyglądać tak:

Rama: Biria Ultimate
Osprzęt: Pełna grupa Alivio

I w tym momencie rozmowy zwykle zaczyna się problem, ponieważ moje
wyobrażenie zawiera także:

Amortyzator o dość dużym skoku ok 100 mm (Myślę o Rock Shox Judy J2, RST Gila
Plus TC, może jakiś Suntur SCR, nie wiem jeszcze), szerokie opony (jakieś 2"
myślę), platformowe pedały, dość spora profilowana kierownica, i stosunkowo
krótki mostek. (Hamulce V, i reszta raczej standard)

Skąd taki pomysł? No więc w tej chwili jeżdżę na starym i za małym kellys'ie
na którym wyglądam komicznie, leżę z dość wysoko umiejscowionym siodełkiem.
Taka pozycją wybitnie mi nie odpowiada. Stąd też takie wyobrażenie, że gdy w
rowerze zamontuję amortyzator z dużym skokiem, krótszy mostek i szeroką (bez
przesady bo ok 550-630 mm) kierownicę, pozycja będzie wygodna i taka jaką
sobie wymarzyłem. Wydaje mi się że ogólna geometria była by podobna jak
Author A-Gang [en:em] (link jak ktoś chce spojrzeć i wiedzieć co mam na myśli
www.bikekatalog.pl/2006/?ppg=show&baza=rowery&pid=2527 ). Tylko że
wymieniłbym osprzęt na tańszy- Alivio, hamulce V-brake itp.

Wiem z doświadczenia że wszędzie gdzie przedstawiam problem (sklepy mam na
mysli) pojawia się pytanie : "Co będziesz na rowerze robił?" Zatem
odpowiadam: Rower będzie przeznaczony głównie do codziennej 10 minutowej
jazdy do szkoły i regularnych wypadach za miasto, gdzieś poszaleć do lasu
także. Skakać nie będę, ale wolałbym żeby rower wytrzymywał jakiś spad
metrowy na przykład. Tutaj chyba należy umieścić informacje o mnie - mam 17
lat jakieś 185 cm wzrostu i ok. 80 kg, to tyle.

Mam nadzieję, że ogólnie przybliżyłem wam obraz mojego wymarzonego bika'a.
Zatem od was oczekuję opinii na temat takiego zestawienia, jakichś rad może,
no i tego co uważacie za stosowne mi powiedzieć :033: :)

Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi bo sprawa jest zasadniczo pilna, szkoła za
pasem a dojechać trzeba :D

  Rower w typie giant squadron na długą wyprawę
Prawie kazdy rower podobnej klasy,jak wspomniany Giant Squadron,bedzie
tak samo wygodny jesli rama bedzie miala podobny rozmiar i geometrie.

Sam rozmiar ramy(60) to za malo aby opisac geometrie ramy.Trzeba takze wziac
pod uwage kat rury podsiodlowej,dlugosc poziomej,gornej rury ramy,kat glowki
ramy,wysokosc osi suportu od jezdni,rozstaw kol.
Przy odtworzeniu charakterystyki wspomnianego Gianta wazny jest tez rodzaj
widelca,rodzaj i ustawienie siodla:wysokosc oraz jego polozenie w stosunku do
osi suportu ,kierownica i jej ustawienie,rodzaj i dlugosc mostka,kola i
ogumienie.
Przy identycznych kolach jesli zmienimy opony 100zl/szt na opony 30 zl/szt
to komfort jazdy dramatycznie sie pogorszy.
Jesli planujemy dluzsze jazdy to dobranie sprzetu i ramy do naszego wzrostu
przy uwzglednieniu takze np.dlugosci ramion czy nog jest najwazniejsze.

Dobor odpowiedniej ramy i kierownicy pomoga ponizsze link.
Wprawdzie dotycza one rowerow wyscigowych, ale zasada jest podobna.
Byc moze,ze w oparciu o ponizszy link okaze sie,ze jeszcze wygodniejszy rower
od Gianta bedzie rower z troche innymi wymiarami.
Wymiary jakie poda kalkulator linku nalezy stosowac jako wytyczna.
Kazdy jezdzi na troche innym sprzecie przy takim samym wzroscie,
i identycznej dlugosci ramion i nog.
Dobranie odpowiedniego sprzetu - to testy, a to zajmuje troche czasu.
Zawodowcy maja zawsze zapisane wszystkie szczegoly nawet ustawienia
wysokosci siodla do 1mm i jego polozenie w prowadnicach.
Przesiadka na zapasowy rower o identycznej ramie przy ustawieniu siodla
odbiegajacym o 5mm od poprzedniego grozi gorszymi wynikami i czesto nawet
kontuzja.

www.wrenchscience.com/WS1/Secure/Fitting/Height.asp
Spector

  Rowerzyści są jak samochodziarze...
Gość portalu: Rob-35 napisał(a):

> Gość portalu: maja napisał(a):
>
> > kilka dni temu kupilam rower, i wyjechlam nim na miasto (Londyn)
>
> do Londynu przybywają imigranci z całego świata - może stąd tyle tam
> kultury :-)
>
> Ostatnio słyszałem, że do wrocka też jest spory napływ nowych obywateli.
> Jednak obserwując wrocławski rynek zaczynam się zastanawiać, z jakich
> to okolic ściągają tu tłumy kaleczących język polski???
>
> > ale kierowcy tutaj traktowali mnie jak jajko,
>
> Ostatnio parokrotnie widziałem na wrocławskim rynku rowerzystów
> z Europy. Dziś jechałem obok starszego małżeństwa - oni jechali
> tak jakby sami wieźli kosze pełne jajek przez sklep z porcelaną...
>
> Nawet piesi po rynku nie chodzą tak ostrożnie. Piesi idą często
> "ławą" i tylko bluzgają "kur....", "pier....", "chu...."
>
> Szczególnie ci, którzy mają dość kwadratowe/samochodowe
> miny :-(
>
> > nikt nie pukal sie w czolo, nikt mi nie wygrazal, nikt nie bluzgal
> > autobusy (wielkie - z perspektywy rowerzysty - kolosy) omijaly mnie z duzy
> m
> > zapasem, to samo z wszelkiego innego rodzaju pojazdami
> > jak trzeba bylo wszyscy jechali za mna i ,wierzcie badz nie, nikt na mnie
> > nie plul, oni sie do mnie usmiechali... (zeby nie powiedziec, ze dbali
> > o mnie)
>
> To chyba bajka jakaś 8-O)
>
> To się pewnie skończy po wejściu Polski do UE.
> Brytyjczycy mają otworzyć rynek pracy dla Polaków.
> Nastąpi nagłe przebudzenie ze snu, czy Polacy się
> 'ukulturalnią' ???
>
> > nie musze dodawac ze stare rowerowe wygi pruja miedzy samochodami jak szal
> eni
> > ale tutaj jest miejsce dla wszystkich i dla wielkich autobusow, samochodow
> ,
> > motocyklistow, dosw. rowerzystow no i dla mnie
>
> Bo rura wydechowa wielkiego_czarownika do Ciebie nie sięga :-)))
>
> > chcialabym moc wyjechac rowerem na wrocawska droge (jak w koncu tam zawine
> )
> > ale chyba tego nie zrobie, bo na pewno musze wrocic tutaj
>
> I oto chodzi wrocławskim radnym. Zero bezpiecznej turystyki
> we Wrocławiu. Nie przywoź Maju do Wrocka swoich pieniędzy.
>
> Jesteśmy miastem bogatym i niebezpiecznym :-(((
>
> Pozdr
> Rob-35

co za sielanka, jak pokazały ostatnie badania wyspiarze sa najbardziej nerwowi
za kierownicą więc może nie byłes w Londynie?
wiec w takim razie gdzie byłeś? Radze juz nie pić...

  No cós takiego! Wzrosła liczba wypadków!!!!
> Może tzw. pies jest pogrzebany gdzie indziej????
> Bo nikt mi nie powie,
> że u nas jeździ najwiecej aut!

Myślę, że chodzi o mentalność. W naszym kraju samochód to dalej dla wielu
rodzaj szpanu. Nie można powiedzieć, że zachodnim sąsiadom auta zbrzydły, bo
pewnie tak nie jest. Po prostu u nich jest inne podejście do takich rzeczy.
Bardziej szanują ludzi, itp. U nas jest bardzo dużo agresji. Ludzie wsiadając
do samochodów uważają, że cały świat należy do nich, i jak coś nie tak pójdzie
po ich myśli, to zaczynają innych "edukować". Sam byłem ostatnio świadkiem, jak
kierowca opieprzył pieszego, który notabne był już w połowie przejścia, że mu
wlazł pod koła... Nie wiem... Polska to jakiś ułomny kraj. Niby należymy teraz
do tej "prawdziwej" Europy, a mentalność w wielu dziedzinach mamy typowo
wschodnią. Może za kilkadziesiąt lat to się zmieni. Może potrzeba innych
technik szkolenia kierowców? Może należałoby wprowadzić obowiązek sprawdzania
znajomości przepisów co X lat, nie wiem... Przede wszystkim należy brać
przykład z państw, gdzie wypadki to zjawisko stosunkowo niewielkie. Wręcz można
odgapić organizację ruchu, ujednolicić przepisy, ostro egzekwować ich
przestrzeganie itp... Wiem jedno: na Polaków potrzeba mocnego bata.

Przykład z dzisiaj: jadę rowerem Wojska Polskiego w kierunku Głębokiego
(dojeżdżałem do skrzyżowania koło Arkonki). Światło czerwone, samochody stoją.
Odwracam się do tyłu, wyciągam rękę w lewo i sygnalizuję, że chcę skręcić. No i
oczywiście samochód jadący za mną wyprzedza mnie z lewej strony, by za chwilę
stanąć na światłach. Gwiżdżę więc, ile sił w płucach, na kobietę, podjeżdżam i
pytam się, czy przypomnieć jej kodeks drogowy i to, że pojazdu sygnalizującego
zamiar skrętu w lewo nie wyprzedza się z lewej strony. Ona do mnie, że jest
ścieżka rowerowa (akurat był to odcinek, na którym drogi dla rowerów nie było).
I ja się pytam: co tacy ludzie robią w ogóle za kierownicą samochodu? Przecież
mogą zrobić komuś krzywdę, twierdząc przy okazji, że racja stoi po ich stronie.
Po prostu strach jeździć...:-/

  Co to jest psycholożka?
widokzmarsa napisał:

> dzisiaj na tvn style podpisano to pod jakąś osobą z którą robiono wywiad.
> Czy chodziło im o kogoś kto "uciekła" z zakładu psychiatrycznego? O wariatkę?
[...]
> Chciałbym zwrócić na budowę drugiego zdania. To chyba tak powinno być
> politycznie poprawnie.

Spałeś chyba na lekcjach języka polskiego skoro w jednym szeregu stawiasz
słowotwórstwo z gramatyką. Ta pierwsze dziedzina jest ze swej natury bardzo
elastyczna, dlatego używanie słowa "psycholożka" zamiast "pani psycholog" nie
można traktować jako błędu, ale jako pewną opcję, która może się przyjmie, a
może nie. Natomiast drugi przypadek "kto uciekła" to byk gramatyczny, jakiego
żaden wykształcony człowiek nie zrobi, a ja przynajmniej z użyciem takiej
konstrukcji nie spotkałem się nawet u w przypadku najbardziej zagorzałych
feministek. Przypominam, że zamiast słowa "ktoś", można użyć słowa "osoba",
które jest rodzaju żeńskiego i napisać "osoba uciekła". A może Ty, prawdziwy
samcu, mówisz/piszesz "osoba uciekł"? :-))

> górniczka?

A dlaczego nie?

> kierowniczka - kobieta kierująca pojazdem samochodowym

Chyba raczej kierowczyni. Chyba, że mężczyzna prowadzący pojazd do kierownik.
BTW: "kierownik" to używane czasami zamienne określenie dla "kierownicy" np.
roweru. :-))

> spawarka -

Chyba jednak "spawaczka", a to już nie brzmi tak źle. :-))

> murarka-betoniarka, a jak od betonu tylko to betoniarka

A widziałeś w życiu kobietę pracującą na budowie w takim zawodzie (może w
czasach wczesnego PRL-u)?

> ale np. dojarz - doi krowy, też fajnie

No i brzmi całkiem dobrze. :-))

  marka odmóżdża
Jeżeli jeździsz i jest dobrze -to jest to bardzo dobry rower!
Jeźeli nie jest Tobie wygodnie, to może wystarczy coś przeregulować (siodełko, kierownicę) - jeśli pomimo to coś nie jest dobrze - to rodzaj roweru wcisnął Ci "Nieludzki Sklepikarz".

  Australia - kangury
widze ze zostalem wywolany z imienia.
kangorow w australii jest od cholery . to nie tak jak z jeleniami w polsce ze
widzisz je raz na kilka lat o ile nei jestes lesniczym.
Ja dwa prawie rozjechalem a w jednego grzmotnalem na rowerze i zaliczylem niezly
lot przez kierownice. (45 minut od CBD melbourne park Lysterfield))
nie znalazlem natomiast zadnej reguly co do ich wystepowania. sa tereny gdzie
jest ich zatrzesienie. a czasem idziesz do lasu na kilka godzin i nic. nie jest
to zwiazane ani z odlegloscia od zrodla wodu, ani z wysokoscia. po prostu nie
wiem, ale moge cie zapewnic ze jak tylko zjedziesz z glownych tras turystycznych
to jes znajdziesz. .
najbardziej ekstremalnym przypadkiem bylo pewne pole namitowe w NSW. gdzie
skubance doslownie sie pasly i jak pieklem keilbaske na ognisku to podlazily i
wachaly czy aby nie mam czegos dla nich
(www.dziejscy.g2g.pl/galeria.html?var=wyprawa/crowdy_bay/index.html) (
absolutnie nic nei dawajcie bo moga sie zrobic agrsywne jak juz sie zarcie
skonczy). na tym samym polu, zreszta, podszedl do nas dingo do ognia i to juz
nie bylo stakie smieszne.
te kangury na zdieciu w linku ktory podales, to jeszcze inna historia.
wyglada to jak miniaturka kangura i zyje na drzewie ( kryje sie w ten sposob
przed dingo). zlazi na dol tylko po jedzenie. to zdiecie zrobione zostalo w
czyms w rodzaju przytulku dla kangorow ( wielki teren, w ktorym pewna smieszna
kobieta opiekuje sie nimi i bada zachowania) i tylko dlatego widac na nich ze
jedza cos tam z mojej reki.
generlanie australia jest pelna zwierzyny . jest ich na tyle duzo, ze swiadomosc
ta pomaga przejsc do porzadaku dziennego nad iloscia trupow przy drodze. (
wszelakiego rodzaju z wyjatkiem ludzkich):)

  [ot] bójka kierowca vs kurier w Toronto
watermelon napisał:

> Doszedł :) jak widzisz, pisze, znaczy że żyje, zresztą to było już dość dawno t
> emu

Cieszę się. Kiedyś i mi się takie akcje zdarzały i też nie bez mojej winy.
Dopiero później zawsze człowiek się zastanawiał: "czy to musiało być tak?"
Teraz i ja i kierowcy już chyba wyrośliśmy z tego by sobie robić jakoś bardzo na
złośći mi osobiście po Wawie jeździ się spokojnie i względnie bezpiecznie ;-)

> Tak sobie jeździłem na rowerze i jeździłem po ścieżkach, patrząc na łażących
> ludzi. I wiesz co w pewnym momencie złapałem się na tym że się wściekam. I się
> przestraszyłem sam siebie.

Ja też. I znam jeszcze dużo takich osób. Niestety jazda asertywna i agresywna
naprawdę oddzielona jest tylko cieniutką linią. Łatwo ją przekroczyć jak się ma
zły dzień. I ze spokojnego człowieka stać się maniakalnym mordercą za kierownicą
i to już nie ważne czego.

> Wściekanie się do niczego nie prowadzi.

Dlatego ja przyjaźnie macham kierowcom trąbiącym na mnie. W ten sposób nikt mnie
nie spycha. Oni traktują to jako coś w rodzaju przeprosin, a ja i tak wiem swoje
i sobie bezpiecznie jadę dalej :-)

> Albo np na Ursynowie, ścieżka od stacji imielin do natolin, to jedyny utwardzon
> y
> kawałek. To którędy mają ci ludzie iść? po błocie? czy po drodze.

To nie tylko tam tak jest. W paru miejscach na Białołęce także. Trudno się
wściekać na pieszego, że chodzi najchętniej nie po błocie czy, że zawsze chodzi
najkrótszą drogą (nie ważne, czy rowerową). Trzeba po prostu wszystko
projektować tak, żeby piesi chcieli chodzić chodnikiem, rowerzyści jeździć
ścieżką, a kierowcy parkować tylko w wyznaczonych miejscach. To nie jest trudne,
wymaga tylko nieco zrozumienia specyfiki z jaką porusza się pieszy, rowerzysta
czy kierowca. Niestety jak się przekonałem pewien czas temu, większość tej
wiedzy tajemnej nieznana jest projektantom, którzy traktują chodnik jako dodatek
trzeciej kategorii do ulicy, a ścieżkę rowerową jako taki kolejny, zupełnie
niepotrzebny chodnik.

> Więc Raffi masz rację. Wymagając od kierowców, uważajmy sami jak się w stosunku
> do innych np pieszych zachowujemy. I tyle

I taki był właśnie mój główny przekaz ;-)

  A ci byli pijani? :-)
Temat, który nurtuje bardzo wiele osób. Postaram się przejść do rzeczy. Jak się okazuje nie tylko sama jazda na rowerze pod wpływem alkoholu jest przestępstwem, ale także prowadzenie roweru! (nie chodzi mi o prowadzenie jako jazdę na nim, tylko o dreptanie piechotką trzymając rower). Siadając za kierownicę roweru po wypiciu paru głębszych nie tylko łamiemy prawo ale także stanowimy potencjalne zagrożenie utraty zdrowia lub nawet życia sobie samym jak i osobom uczestniczącym w ruchu ulicznym. Jeżeli chodzi o stronę prawną, to łamiemy następujące artykuły:

Art. 87. § 1. Kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
podlega karze aresztu albo grzywny nie niższej niż 50 złotych.
§ 2. Kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1,
podlega karze aresztu do 14 dni albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów.
Art. 178a. § 1 k.k. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
A do tego jest jeszcze art.42 kk:
Art. 42. § 1. Sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów określonego rodzaju w razie skazania osoby uczestniczącej w ruchu za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, w szczególności jeżeli z okoliczności popełnionego przestępstwa wynika, że prowadzenie pojazdu przez tę osobę zagraża bezpieczeństwu w komunikacji.
§ 2. Sąd orzeka zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych albo pojazdów mechanicznych określonego rodzaju, jeżeli sprawca w czasie popełnienia przestępstwa wymienionego w § 1 był w stanie nietrzeźwości, pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia określonego w art. 173, 174 lub 177 k.k.

triforcebike.ovh.org/alkohol_a_rower.htm

  spinning - technika jazdy
zafunduj sobie sporttester - kardiotester - po prostu coś do mierzenia tętna
na bieżąco, będizesz wiedziala w jakich zakresach swego tetna pedalujesz i wg
tego, będziesz mogła sobie regulowac wysilek.
A teraz coś o technice jazdy :))) nie wiem na jakich rowerach jeździsz u
siebie, zdecydowanie najlepsze są Schwinny, ale jeśli zajęcia nazwyają się
spinning, to prawdopodbnie są to Starteci:) też ok, bo stworzone przez
czlowieka, ktory te zajęcia wymyslił. jest kilka uniwersalnych rad. Pierwsza
dotyczy ustawienia wysokości siodełka. Siedząc na siodelku, noga, ktora jest
aktualnie wq dole powinna być delikatnie ugięta w kolanie, kąt ok. 5 stopni.
Natomiast gdy stopy ustawisz na jednym poziomie, to kolano nogi z przodu, nie
powinno wysuwać się przed środstopie. Standardowo, odleglość siodelka od
kierownicy powinna być na dlugość przedramienia, licząc od palcy do łokcia.
Tylko cholerka, instruktor powinien Ci to wszystko powiedzieć !!!!!!! Może czas
zmienić klub. bo to nie przymierzając jacyś dyletanci, technika jazdy jest
cholernie ważna, bo jak tu zauważyl już sceptic, mozna sobie zrobić krzywdę!!!
Co do ustawienia dloni na kierownicy, to zalezy na jakim rowerze (mają rożne
kierownice) i od aktulanie wykonywanej techniki jazdy :))
Treningi w każdym programie rowerowym, bo każdy producent rowerow, ma swoj
program, są różne. jedne ukierunkowane na siłe, inne na spalanie. Masz trening
gorski, interwałowy, "wyścig", "jazdę szosową". generalnie każda lekcja to
powinien być jakiś rodzaj treningu, idelanie, gdy w grafiku zajęć masz
określone, co będziecie jechać.
Moja rada, uważaj z oporem, szczegolnie na początku, gdy jeszcze brak CI
techniki, bo rzeczywiście im bardziej jesteś zmęczona, tym trudniej Ci się
skupić by pilnować prawidlowej pozycji, kolana zaczynają Cię wyprzedzać i mogą,
nie muszą, ale mogą zacząć się problemy. A co dos top, to rzeczywiśćie jest
tak, że stopę staramy się prowadzić "dookoła" tzn. że pięta pracuje w dół.
pamietaj też byś nie tylko pchała, ale i ciągnęła, w momencie, gdy jedną nogą
naciskasz, drugą ciągnij.
więcej grzechow nie pamiętam :))) ale jak by co, to pytaj
Spinning, cycling, jak tego nie nazwać, to bardzo bardzo fajne zajęcia. jak
trafisz na dobrego instruktora, (początek Ci się w tym względzie nie udał:))
przypasuje CI muza, ktora puszcza, to jest taki poziom adrenaliny, że cięzko
zejść z roweru :))) jesli jesteś z wawy, to sprobuj powędrować na Warszawiankę,
do Agi Grygiel, jedna z pierwszych polskich instruktorek spinningu i cyclingu.
Wsszystko powie i wytlumaczy:)) hough !!!!

  Będzie więcej ścieżek rowerowych
kawon pisze głodne kawałki
> "już blisko 84 km"

Preziowi najwyraźniej mylą się trasy rowerowe z drogami rowerowymi.
Po raz kolejny bełkot urzędniczy zastepuje wiedzę.

> żarty, to jest promil tego co powinno być.

A ile powinno być? Bełkot urzędniczy kontra bełkot oszołomski?
Z dwojga złego wolę bełkot urzędniczy.

> ścieżki oddzielone od chodnika tylko białą linią nie spełniają
swojej roli,
> bo ludzie chodzą jak po każdym chodniku

Jakby taki ludź jeden z drugim dostał kierownicą pod żebro, to by
przestał chodzić. Problem w tym, że rowerzystów niewiele.

> ścieżki oddzielone od ulicy tylko k
> rawężnikiem - bo parkują na nich samochody

Ciekawe, gdzie ty w Gliwicach takie widziałeś? Masz jakieś zwidy?

> Ile jest prawdziwych ścieżek rowero
> wych w Gliwicach?

Niewiele, bo prezio budował przez 10 lat tzw. niskonakładowe
ścieżki, czyli ani jednej prawdziwej. A tych prawdziwszych z
niskonakładowych w ogóle nie konserwował i praktycznie zanikły.

> skutecznie oddzielonych od innego rodzaju ruchu

Wracach kawonie do koncepcji drugiej Polski, gdzie wszystko musiało
być oddzielone? Jak sobie wyobrażasz skuteczne oddzielenie np. na
Alei Przyjaźni? Albo na polnej drodze z Ostropy do Wilczego Gardła?
Naczytałeś się jakiś podręcznikowych sloganów i bełkoczesz bez sensu.

> Rowerzyści sami sobie odpowiadają - i j
> uż mają powód, by w referendum podziękować obecnemu prezydentowi i
jego kolegom

Po prostu bredzisz. Jestem rowerzystą i wiem, że województwie
śląskim najlepsze ściezki rowerowe są w Gliwicach, co nie oznacza,
że nie mają wad. Po prostu gdzie indziej ich wcale nie ma, albo
przedstawiają obraz nędzy i rozpaczy większy niż w Gliwicach.

  Przepust rowerowy, także dla pieszych
Po pierwsze Panie i Panowie jeśli łaska.
Po drugie "biedni" bo są w NAJGORSZEJ sytuacji. Niby są równoprawnymi ( wg zasad ruchu drogowego)uczestnikami ruchu, to w praktyce stanowią jedynie przeszkodę dla kierujących samochodami.
Tak naprawdę pozostaje im jezdnia w tym mieście lub świadamo łamanie przepisów, lepsze to niż złamany kręgosłup.
Ludzi jeżdżących na rowerach w Kielcach przybywa i problem będzie coraz większy - statystyki policyjne też są nieciekawe.
Ale to problem-zjawisko znane w Europie dlatego nie tylko promuje się jazdę rowerem w mieście ( z wielu powodów niezrozumiałych dla zurbanizowanego elementu) ale i stwarza wszelkie udogodnienia dla ludzi poruszających się rowerami w mieście.
Po trzecie organizując Masy Krytyczne robią to nie tylko we własnym interesie ale i dla kierujących samochodami.W dużym skrócie aby sobie wzajemnie nie przeszkadzać i aby było bezpieczniej.
Po czwarte sam jeżdżę samochodem i nie rozumiem jak można jeżdzić bez kasku na głowie, bez oświetlenia.
Nazywanie tego przjazdu "Naszym" to duże nadużycie, ponieważ to własnie cykliści z Kielc wskazywali co to cudeńko da, ułatwi i jak będzie funkcjonować i o innych pożytaczniejszych, bardziej racjonalnych możliwościach za mniejsza kasę.
Jeśli już to nazwałbym to ..kanałem Lubawskiego a nie "naszym" przepustem.
Proponuję wspólną akcję. My będziemy propagować odpowiednie zachowania, a kolega marudzący postara się, aby pijani nie wsiadali za kółko, nie masakrowali przechodzących po pasach, nie testowali nowych fonów w czasie jazdy itd.

Coś mi się wydaje że dla bezpieczęństwa wszystkich, głównie tych najbardziej narażonych tj. pieszych i rowerzystów kieleccy bikerzy zrobili dużo więcej aniżeli bijący pianę na forach.
I na koniec - beztroscy, bezmyślni idioci są wszędzie i za wszystkimi rodzajami kierownic.

  przegląd rowerowy
na bazarku są dwa rodzaje przeglądów:
-duży:czyszczenie,smarowanie i regulacja roweru-80 zł..kierownice trzeba samemu
dokręcić;>
-mały:czyszczenie i smarowanie:30 zł..

  Wrocław: policja szuka przestępcy na motorze
To na złość mamie odmrożę sobie uszy...
***
Nie to jadę tam gdzie można wykorzystać przewagę roweru nad samochodem.
Po ścieżce łażą ludzie (np od Hallera do Ronda) to jadę jezdnią.
Na ścieżkach parkują samochody , to jadę jezdnią .
Dysponuję setkami zdjęć aut parkujących na ścieżkach.

Czyli - to że jest "zła" (ciekawa wg kogo?...)
***
dla tego kto ma zniej korzystać, to on szacuje ryzyko i komfort jazdy

ściezka rowerowa, to
trzeba wjeżdżać na ulice i hamować ruch samochodów.
****
Kitfansisz z tym hamowaniem samochodów.
Przesiądź się na jeden dzien z blachosmroda na rower a pojmiesz ze szybciej
dojedziesz rowerem niz autem.
Jeden warunek , nie korzystasz ze ścieżek :)
Na dystansach 5-6 km w stronę centrum rower bije na głowę samochód nawet jeśli
nie bierzemy pod uwagę straty czasu na szukanie miejsca do parkowania.
Jesli ktoś ma do wyboru jechać kawałkami scieżek 30 minut lub 15-20 jezdnią to
normalne że jedzie jednią.
Podobnie kierowcy zamiast jechać tramwajem 30 minut wolą 20 minut autem.
Jesli ktos rozpoznaje debili za kierownica to woli jechać dwa razy dłużej ale
bezpieczniej ścieżką .
Zatem powtórzę , wyremontowana jednia daje możliwość szybszego poruszania się
niż auto a ścieżka daje poczucie bezpieczeństwa często kosztem komfortu jazdy.Na
każdej ulicy jest inaczej w zależności od rodzaju nawierzchni i organizacji ruchu.
Durni kierowcy myślą, ze jak ze 130 km ścieżek zrobi się 200 km to rowerzyści
znikną z jezdni a autem bezie sie jechać szybciej.
Głupi kierowca nie rozumie że przy ścieżkach środkiem drogi (i nie tylko) muszą
powstać co kawałek przejazdy dla rowerów co będzie skutkować wtargnięciem
rowerzysty przed maskę.
Dużo lepsze są dwie ścieżki jednokierunkowe po obu stronach drogi.

A może cykliści pomyślą tak - nasze ulice nie są idealne, a kierowcy
aut i tak muszą po nich jeździć... Może na znak protestu (jak u
cyklistów), bedziemy autami jeździć po chodnikach, drogach
rowerowych... W co my brniemy??? Znaczy każdy sobie rzepkę skrobie...
Jak mawiał klasyk: "dziecko jest dziecko"

  Znow o rowerze. Moze poprawi mi nastroj.
rhodeisland napisała:

> Mamy rower i co dalej?

Siadamy na niego i jedziemy!

> Trzeba go rejestrowac i placic za to?

Mozna ale nie trzeba. Podajesz numer seryjny i jak Ci ukradna to policja moze
zidentyfikowac. U mnie rejestracja kosztuje bodajze $10, moja byla za darmo bo
rower kupiony w charity thrift store.

>Miec cos w rodzaju karty
> rowerowej?

Nope.

> Jak czesto trzeba go dawac do przegladu?

co 5000 mil ;o) Chyba mylisz samochod z rowerem :o)

> Wozicie ze soba zapasowe kolo?

Gdzie? W bagazniku? ;-D Nic nie woze ze soba.

Wymienia sie co jakis czas kola?

Ja wymienilam raz po kupieniu. Nastepnego dnia musialam tam wrocic bo najechalam
na gwozdzia :o)

> Co sie wymienia?

To co sie zepsuje i nie da naprawic. Ja wymienilam tylne kolo bo moj rower jest
stary (motobecane z lat 70 ) i podobno hamulce nie dzialaja w tych modelach
dobrze i trzeba zmienic kolo zeby dzialaly :o) I tyle. A jezdze codziennie do
pracy, na zakupy, do biblioteki etc.

> Zdarza sie, ze spadnie lancuch i co wtedy?

Mi nigdy nie spadl. Jak jest dobrze zalozony to nie powinien spadac.

>Mozna go samemu zalozyc?

Mozna. Tylko sie umazesz, ale co z tego? Wytrzyj rece w trawe.

> Przepraszam, ze tak chaotycznie, ale rower mialam w dziecinstwie w
> Polsce i sprawy utrzymania go mnie nie dotyczyly.
> W Stanach parokrotnie wynajmowalam rower, wiec tez o nic nie
> musialam sie martwic.
> Piszcie co wiecie i polecajcie konkretne rowery. Dzieki.

Kupilam rower rok temu na thrift store bike sale. Kosztowal $20. Nie musze sie
bac ze jak pojde do sklepu to po powrocie zobacze moj lock na chodniku. Nawet
zostawilam naklejke z cena na kierownicy :o) Sprawuje sie bosko. Nie jestem
typem co przyczepia rower do tylu samochodu, jedzie za miasto 50 mil i tam
dopiero jezdzi dla rekreacji, tylko po ulicach i bike paths w miescie. I ide na
kurs na mechanika rowerow w kwietniu :o)

  jaki wybrać-pomocy?
jakie różnice między rekraacyjnym a góralem?
rekraacyjny ma nieco większe koła co można docenic w zwykłym, ulicznym
rowerowaniu, można za jego kierownica przyjac wygodniejszą pozycję.
Górale są bardziej zwrotne i radzą sobie lepiej w terenie lecz szybsza jazda po
prostej nie jest ich domeną.
Na różnice między rowerami składają się:

-rodzaje ram-czyli wielkości, geometria oraz materiał z którego zostały
zrobione-na Twój użytek polecałbym ramke chromowo molibdenową(potocznie Cro-Mo
od nazyw stopu)-lekkie, wytrzymałe a zarazem dość "miekkie" czyli pochłaniające
część drgań przenoszonych z podłoża poprzez koło na ramę a w końcu kierowcę,
aluminiowe są moze lżejsze lecz bez dobrej amortyzacji to trochę tak jakby w
trampkach iść w Tatry.
Unikaj ram z marnego stopu żelaza-Hi-ten, ciężkie i wogóle.

-wyposażenie-czyli co rower ma a czego nie ma i jakiej jakości-w zależnośći od
posiadanej gotówki na zakup pojazdu można wybierać między grupami osprzetu.
Właściciel średniozasobnej kieszeni powinien rozglądać się za przerzutkami klasy
Shimano Alivio lub odpowiednikami innych firm(Sram), metalowymi
hamulcami(plastiki to domena marketowców), jakimstam oświetleniem ,błotnikami na
mokre dni, oponami, piastami(w piastach słabej jakości zbyt szybkiej degradacji
ulegają łożyska przez co zwiększa się ich opór).

-marka.
Wybierając rowery w podobnym przedziale cenowym wybrałbym rower mniej markowy od
markowego, nie ma po co przepłacać za naklejkę, a zsykać możemy lepsze wyposażenie.

-kolor;))) są tacy dla których to kryterium jest podstawą;)

-rozmiary-musisz na rowerku czuć się wygodnie, nie ukrzyżowana ani też skulona,
zawadzając kolanem o kierownicę podczas skręcania.
Rozmiar zazwyczaj podany jest w calach i odnosi się do pewnych wielkości
zawierających się w długościach rur składajacych się na ramę.
Dopasowuje się wg. wzrostu a takze długosi nóg, rak itd-lecz to już w gestii
sprzedawcy by dobrał dla Ciebie najlepszy rozmiar.
Pozdrawiam
Alonzo

  Dla rowerów nie ma miejsca
tony1971 napisał:

> Choćbyś świecił jak supernowa , to na Mieszka twoje miejsce jako
rowerzysty jes
> t
> na ścieżce dla takowych użytkowników ruchu przeznaczonej,
wjeżdżjąc na jezdnię
> łamiesz prawo,

Wiem. Jadąc ścieżką mógłbym złamać co innego.

> a przejeżdżając przez trzy pasy na rondzie Szyrockiego, nie
> wskazując kierunku ruchu, co taki delikwent robi twoim zdaniem?

Rondo Szyrockiego nie wszędzie ma drogi dla rowerów. Spróbuj
prawidłowo pojechać rowerem np. z Mieszka I w kierunku Piastów, albo
z Dąbrowskiego w kierunku Mieszka I, czy Boh. Wawy.

> Kolejny raz pytam : Jakim prawem swojągłupotą narażasz innych
uczestników ruchu
> ?

Kogo narażam, jeśli sygnalizuję wszystkie swoje manewry i nie
chwieję się na boki?

> jeśli posługujesz się tylko jednym rodzajem kierownicy, a twoja
wypowiedź mnie
> tylko wtym utwierdza,

Posługuję się dwoma, a nawet trzema rodzajami kierownicy.

> wątpię czy posiadasz jakiekolwiek uprawnienia do
> prowadzenia jakichkolwiek pojazdów,

Oczywiście, że posiadam prawo jazdy. Dzięki wcześniejszemu
spojrzeniu na ruch drogowy z poziomu siodełka, nie miałem żadnych
problemów z zaliczeniem egzaminu. I jestem przekonany, sądząc po
tym, co wypisujesz, że znacznie więcej uwagi zwracam na innych
użytkowników drogi, niż ty.

> To twoim zdaniem jest tytlko infrastruktura dla rowerzystów?

A czym jest droga dla rowerów?

> Nie chcę mi się z takimi argumentami dyskutować, kiedy nie
potrafisz czytać ze
> zrozumieniem,

Jak narazie sam się mieszasz w tym, co piszesz. Ani razu nie
odniosłeś się do bezpieczeństwa na drogach rowerowych. Jak mantrę
powtarzasz, że skoro dla rowerów, to tam na pewno dla rowerów musi
być bezpiecznie. Przypominasz mi tych urzędników, którzy mają takie
samo podejście w budowaniu infrastruktury rowerowej. Przejedź się do
Niemiec, Szwecji, Danii, Szwajcarii, Holandii i zobacz, jak się
projektuje drogi dla rowerów i jak poruszają się po nich ich
użytkownicy i jak ich traktują kierowcy. Bo to narazie, jak
rozmawianie z łysym o grzebieniu.